czwartek, 4 kwietnia 2013

Na nanana na

Napisałam dzisiaj komentarz u kogoś z Was.
Był to komentarz płynący prosto z głębi mojego, czarnego, serca (ze zdziwieniem stwierdzam dualną jego naturę...)
Odważnie podpisałam się pod wredną wypowiedzią ;o)
W odpowiedzi zobaczyłam, że jako jedna z dwóch osób, byłabym brana pod uwagę nawet, gdybym się nie podpisała.
Nie wszyscy wiecie o co chodzi, zmierzam do brzegu zatem.
Macie tak czasem, że nie lubicie kogoś, w życiu nie widząc go na oczy?
Mnie się to zdarzyło kilka razy.
Opowieść, grymas, pustka w oczach osoby mówiącej kazała mi wyrobić sobie zdanie o człowieku.
To okropne, ponieważ zdarzyło mi się już również odszczekiwać nielubienie.
Było mi głupio, ponieważ ocenianie ludzi, w oparciu o jednostronną relację, jest, delikatnie mówiąc, infantylne.  
Jakiś czas temu znowu przyszło to uczucie.
Nie lubię człowieka, chociaż pewnie nigdy go nie zobaczę.

Bo jest egoistą.
Bo rani.
Bo wybiela się kosztem innych.

Młoda, będąca skarbnicą wiedzy muzycznej, opatrzyła notkę piosenką.

Szkoda czasu na negatywne emocje.
Zaraz się ogarnę.
Zaśpiewam tylko z Kaśką i wrócę na białą stronę.

Przepraszam.
Musiałam :o)

   

39 komentarzy:

  1. "ocenianie ludzi, w oparciu o jednostronna relację, jest, delikatnie mówiąc, infantylne". Muszę to porozkminiać, bo przyznam, że nie do końca kapuję. Nie lubię, więc automatycznie uważam za niefajną/niefajnego. Znielubienie bez poznania na żywo zdarzyło mi się kilkakrotnie - ot, jak w życiu, nie po drodze nam z myśleniem o różnych sprawach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś relacjonuje Ci 'przymioty' znajomego. Jego emocje stają się Twoimi, toż to durne jest ;o)

      Usuń
    2. No fakt :))) Zamiast przyswoić tylko informacje (np. opluł mi kota) przyswaja się wszystko jak leci (a to dziad jeden, łajdak, niech mu makaronem obrośnie i inne takie $%@!#).

      Usuń
  2. Znam to... taką intuicyjną niechęć do kogoś.Też mi jakoś guupio gdy mnie podobne uczucie-przeczucie nachodzi.Bowiem chociaż rzadko to jedna się mylę w przeczuciach swych. I wtedy oceniając kogoś "po okładce" negatywnie mogę skrzywdzić go niesprawiedliwym osądem. Tego się obawiam...ale nie poradzę. Zdarza się czuć niechęć od pierwszego spojrzenia, słowa, gestu nawet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intuicyjna niechęć odczuwam i słucham podszeptów, bo już się kilka razy okazalo, że 'czebabyło'. Ale tak przez net?

      Usuń
    2. a czemu nie? Przecież to jak i o czym pisze też dużo mówi o człeku.

      Usuń
  3. Czasem człowiek musi, inaczej się udusi :) Kurna to nieźle oklepane jest, ale całkiem prawdziwe, ale ..... no właśnie, nie tylko Ty masz takie przypadki, nie tylko Ty na pierwszy rzut oka stwierdzasz, nie lubię gościa, i co?? i nic, trudno jest się potem przekonać, że gość jednak całkiem w porzo jest :) Póki co chyba nie sugerujesz, że taki drobiazg uniemożliwi Ci sen spokojny tudzież sprawiedliwy :)
    Oraz dobry wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie uniemożliwił Ci powiem. Tak sobie tylko wysypałam na vivat :o)

      Usuń
  4. Pierwsze wrażenie jest pierwsze i drugiej szansy czasem nie ma. Ale wiesz, nauczyłam się polegać na intuicji. Umiem odszczekać nielubienie, kiedy okaże się, że jednak nie miałam racji. Ale z reguły trafiam w punkt. I też mam kilka takich tutaj, w sieci, że nie lubię bardzo. I mogłabym pisać te komentarze okropne, ale tylko uśmiecham się pod nosem :)
    Staram się zawsze najpierw poznać. Poszukać w kimś czegoś, co wyjdzie na plus. Nie zawsze się da.
    Aż się chce poszperać, gdzieś taka czarna:>

    OdpowiedzUsuń
  5. pasuje mi to do Ciebie, kawa na ławę, bez bałamucenia i mydlenia oczu. szczerość jest dzisiaj towarem deficytowym.
    rozumiem, że ktoś docenił krytykę i przyjął ją godnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Docenił, przyjął, uśmiechnął się ;o) A z tą kawą nie do końca jest prawda. W edukacji prywatnej obowiązuje dyplomacja ;o)

      Usuń
  6. kogoś się lubi, pomimo jego wad, lub nie lubi pomimo zalet. Tak jest i już.
    Ostatnio na codzień muszę znosić kogoś, kto jest wredotą, lizusem, oszustem, kłamcą i mam go szczerze dość. Wszyscy mają. I nie wiem, jak długo wytrzymam. I pewnie jakieś zalety też ma....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ma, ale głlęboko ukryte ;o)))

      Usuń
  7. hmmmm ludzie nie lubieją krytyki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a szkoda, bo koństruktywna jest motorem ;o)

      Usuń
  8. Najgorzej jak kogoś nie znosisz od początku (czujesz każdym kawałkiem ciała ,że nie i już), a starasz się uczucia chować głęboko ze względu na kogoś trzeciego;/
    I nie mam na mysli mojej teściowej (przynajmniej nie w pierwszej chwili hłe, hłe)
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chowanie uczuć nie zawsze, niestety, wychodzi na dobre ;o) Teściowa mówisz? Hmmm coś w tym jest ;o)))

      Usuń
  9. rzeczowo bardzo. podziwiam. solidaryzuję się w odczuciach. też tak miewam. nić sympatii sama z siebie lub mur, beton, wewnętrzne nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też tak mam i chociaż nie jest to zaleta, pogodziłam się z tym i przestałam z tym walczyć. Potrafię znielubić nie widząc (mam parę takich osób w sieci)czyli faktycznie, nie poznając. Chyba nie mam nawet z tego powodu wyrzutów sumienia. Poddaję się, uważając, że skoro tak, to bankowo jest coś na rzeczy. Oraz nic na siłę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja nie mam, tych, no, wyrzutów. Posłuchałaś Kaśki?

      Usuń
    2. Posłychałam, zawsze słuycham muzy, ale skupiłam się chyba na szacunku dla Młodej w związku z Heyem. Posłucham więc jeszcze raz ale wiążąco z postem.

      Usuń
  11. Dreamu, zdarza się chyba każdemu. Nie wiem, co to powoduje - feromony nie teges, zła energia, cieki wodne? Cholera wie - tak czasami jest i już. Nie masz obowiązku kochać całego świata, bo - sorry - Bogiem nie jesteś, tylko ułomnym człowieczkiem. Jedyne, co możesz robić, to starać się uzasadnić, czemu wybranej jednostki nie tolerujesz - czyli poznać bliżej i, albo zmienić nastawienie, albo utwierdzić się w początkowym wrażeniu i stwierdzić, że nie lubię, gdyż ponieważ, bo nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Feromony przez net? Ależ to musi być power :o) No masz rację. Nie, gdyż ponieważ bo NIE :o)))

      Usuń
  12. no nie uwierzysz, ja czytając Twoją notkę słucham sobie;-)

    http://www.youtube.com/watch?v=W06GHQcAZac

    ps. co do jw. ja jak czuje, że coś nie kaman, to nie podtrzymuje "znajomości".. albo chemia jest albo nie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale jak te chemie przez net udziergać?
      P.S.
      Twój kawałek taki dostojny, mój taki na wyrąbaniu ;o)))

      Usuń
    2. nie wiem, ale u mnie albo chemia jest albo nie, jakoś tak czuje;-)

      Usuń
  13. Czasem intuicja podpowiada, że coś jest nie tak. Później pojawiają się mieszane uczucia, których bardzo nie lubię, więc staram się nie szukać sobie problemów do rozważań. Jeżeli nie lubię, to na lubienie już się nawet nie silę. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, Thunderu, ja nie szukałam problemów. Nielubienie nie jest problemem. To fakt jest ;o)))

      Usuń
    2. Ehhh, ja o tych mieszanych uczuciach, że to dla mnie problem :))) A jak się tak na amen nie lubi, to się nie lubi i już :) :*

      Usuń
  14. Dreamu, wyluzuj! Myślę, że każdy tak ma i nie ma co wpędzać się w poczucie winy jaka to jestem franca niesprawiedliwa i wredota parszywa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja jestem wredna (chwilami) z tym, że mnie to bawi ;o)))

      Usuń
  15. Może i nie jest to pokaźna grupka ludzi, ale też mam takich, co nie znam i nie lubię. I myślę, że każdy ma. A co mam sobie żałować? Co ja, Chrystus jestem? Ponielubię sobie tego i owego "de tą zą tą" i od razu mi się przyjemniej robi, gdy pomyslę, że nie jestem ostatni, bo są ode mnie gorsi ;) Balsam dla duszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, że w kupie siła? Czy, że inni też wredni? ;o)))

      Usuń
  16. Każdy tak ma Myshu... To normalne, choć niewytłumaczalne...i nie powinnaś mieć o to wyrzuta na sumieniu.

    Ja tak mam na przykład z Britney Spears... Nigdy jej w życiu osobiście nie widziałem i pewnie nie zobaczę...nic złego mi nie zrobiła... Nawet ufundowała salę dla młodzieży w moim Shriners w 2002 roku... Ale ja po prostu nie potrafię na nią patrzeć. Nie mogę na nią patrzeć, nie mogę słuchać jej piosenek. Nie znoszę jej...wręcz organicznie jej nie trawię. I nic na to nie poradzę... To silniejsze jest.

    Dla mnie to pusta plastikowa lala, która pojęcia nie ma co robić ze swoim życiem. Tylko jedną jedyną jej piosenkę mogę słuchać - parę lat temu nagrała taki ładny kawałek na Boże Narodzenie.

    Dzięki śliczne za tego Pitera Mocnego ;))) Od razu się człowiek czuje jak król widząc coś takiego ;)))))))) :*

    OdpowiedzUsuń
  17. ocenianie - to dyscyplina, w której jesteśmy mistrzami. przychodzi tak łatwo. równie łatwo rani. a rani często.
    często niechcący i/lub nieświadomie.

    dlatego warto pamiętać, że milczenie bywa złotem :-) co, oczywiście, bywa niełatwe :-)

    pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też tak mam. Czuję nawet przez szybkę monitora nieprzyjazne, albo fałszywe dusze i takich staram się unikać, bo nie lubię zadrażnień na blogu. U nas wiosna koło bloków w mieście, bo nareszcie wyjrzało słońce, które powinnaś zobaczyć wyłażąc zza biurka. Szkoda, że Wy młodzi, musicie tak długo pracować. To nie są przyjazne czasy dla ludzi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń