niedziela, 12 lutego 2017

Leniwie zacząć ferie...

Taki był plan.
Z planowaniem jest jednak tak, no... każdy wie, jak.
Miało być na luzie, z książką, pod kocykiem.
A wyszło istne szaleństwo.
Jako, że zachciało mi rozwoju osobistnego, w listopadzie wzięłam udział w kursie, ale, że kurs prowadził Ted, nie mogłam zdawać egzaminu. Okazało się, że od listopada do lutego minęło jakoś strasznie dużo czasu. No i nie pamiętam! Prawie nic!!!
Siedzę zatem od piątku wieczorem i próbuję połknąć tę żabę. Idzie mi tak opornie, że aż strach.
Strach opada mnie również na okoliczność decyzji, którą podjęłam pod wpływem niewiemkurwaczego, że idę za ciosem i zaraz po egzaminie, zaczynam kolejny poziom w tej drabinie.
Siedzę teraz i mimo, że terminologia po angielsku, to jednak temat szeroki na całyświat więc i hiszpański, i włoski i francuski i... zaraz oszaleję.
Co ja zrobiłam?
Ferii nie mam do końca wolnych, bo tak jakoś wyszło, że za dużo się dzieje i trzeba działać, a tu jeszcze trzeba zjeść tę ropuchę.
Czy ja jestem taka głodna?
Kuźwa, powiedziałam A.

A powinnam milczeć ;D

W przerwie jednak musi być MUZA gdyż zasłużyłam oraz FACECI jakoś lepiej ostatnio śpiewają, czy mi się zdaje?



9 komentarzy:

  1. Dobrze, ze nic nie musze... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała nie musieć, ekhhh co ja narobiłam 🤔

      Usuń
  2. ech De ))) sporę Ci tyłek, jak Cię dorwę ...miałaś sobie odejmować ...robotę )))) odpoczywaj kochana ODPOCZYWAJ !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to jest jak sie ma przerost ambicji:) Dobrze, ze ja nie cierpie na takie przypadlosci:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Dasz radę. Kto jak nie Ty?. A teraz odpoczywaj. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpoczywaj, masz okazję. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń