Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

środa, 16 maja 2012

Doopa...

albo chooynia z grzybnią, a tak ogólnie wszystkie te trzy rzeczy jednocześnie.
Ktoś sobie postanowił, że będzie tak długo napierdalał we mnie i Teda, aż przyznamy mu rację, że powrót Teda do Polski był złym pomysłem. 
Myślałam, że tak źle, jak podczas długiego weekendu już nie będzie. Budowałam pozytywne nastawienie do świata i już widziałam światełko w tunelu, a tu nagle, dzisiaj kolejny kawał sufitu spierdolił mi się na mój, i tak już biedny, łeb.
Opadły mi ręce.
Zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam zanim padnę.
Potrzebuję kasy, pracy, nadziei...
Już dosyć, chcę się obudzić.

Przepraszam za wulgaryzmy, za tę notkę, za to, że Was nie odwiedzam.

Za muzykę nie przepraszam.
Za ostatni wers refrenu zwłaszcza!

piątek, 4 maja 2012

Matura

Poszli walczyć o swoje.
Zlikwidować tę ostatnią przeszkodę na drodze do celu, jakim jest uczenie się już tylko tego, co ich interesuje.
'Uff, już po...' przyszły sms'y. 'Nie było źle'.
I tak najbardziej będę denerwowała się w czwartek kiedy to One podejdą do egzaminu podstawowego, On do podstawowego i rozszerzonego.
Pod koniec maja jeszcze egzaminy ustne i o ile z większością nie powinno być problemu, wiem, że jedna z Dziewczyn blokuje się, jak tylko zapomina jakiegoś prostego słowa. Wszystkie 'otwieracze' zawodzą, bo Ona chce być perfekcyjna... Mam dwadzieścia dni, żeby wytłumaczyć Jej, że perfekcja na egzaminach zabija radość improwizacji. Jesoo, co ja pieprzę?

Dobrze, że Młoda bawi się z przyjaciółmi na majówce, bo mój nastrój jest do dupy, a i Ted nie tryska energią, chociaż roboty jest dużo.
Sprawę buchnięcia mi tekstów, przez miłą panią, przekazałam zaprzyjaźnionemu dziennikarzowi baaardzo poczytnego portalu internetowego.


Jeszcze tylko muza dla moich Orłów, dla Was oczywiście też... i idę prasować

P.S.
Dostałam se coś miłego. To jedna z niewielu miłych rzeczy, jakie mnie ostatnio spotkały, więc się chwalę. Mam nadzieję, że nen napis, w języku Goethe'go (I guess) znaczy coś o serduszku itepe :o)




Dzięki Teatralna ;o)))

środa, 2 maja 2012

Do sufitu apel

Szanowny suficie,
przez ostatni rok byłeś uprzejmy spieprzyć mi się na głowę tyle razy, że aż dziw, że jeszcze są wystarczająco duże kawałki, które ni z tego ni z owego napierniczają we mnie biedną.
Proszę, już wystarczy.
Zapłaciłam cenę za marzenia i NIE, one się nie zmieniły, mimo, że perswadujesz mi obijając mnie to z lewej, to z prawej, że może jednak powinnam je zweryfikować.
Co ja kurwa, i komu uczyniłam, że jak tylko coś zbuduję, to się zaraz wali?

Nie każ mi żyć według maksymy 'co cię nie zabije zrobi z ciebie zimną sukę' bo, mimo wszystko nie potrafię.
Dla tych którzy ostatnio rozjechali mi serce i głowę niech ten dzień, miesiąc, rok będzie błogosławiony.

Może nie oszaleję...