Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

piątek, 7 czerwca 2013

Na ratunek

Jest taki czas, kiedy oddech pelną piersią staje się marzeniem.
Kiedy uśmiech boli.
Kiedy łzy rzeźbią bruzdy na twarzy.

Choroba Dziecka.

Pomożesz czytając i przekazując dalej

czwartek, 6 czerwca 2013

Jak już będę na emeryturze...

Heh, kiedy to będzie?
Ale jak już nastąpi ten czas, będę takim emerytem, jak moi obecni goście w ośrodku.
Wpadli, zajęli wszystkie pokoje i bawią się, jak dzieci.
Rejs statkiem.
Balety.
Tu drink, tam lody.
Spacer po plaży.
Masaże i zabiegi.

Zapewne jest to jeden z niewielu wyskoków, na jakie mogą sobie pozwolić, ale potrafią się bawić.
I robią to z pasją.

Bo cokolwiek robisz, rób to z pasją, wówczas nie będziesz miał poczucia, że jesteś tu za karę.

Muzę sobie grają moje Dziadki.
Jako, że jej nie trawię, postanowilam pokazać ją  w wersji uszlachetnionej.
Voila.

wtorek, 4 czerwca 2013

Marzenia dobra rzecz

Siedzę w pracy.
Tej drugiej.
Za oknem szaro i do bani.
Goście zadowoleni, bo przyjechali odpocząć, mają gdzieś, czy świeci.
Kocham niemarudnych gości.
Kawa na biurku pachnie.
Grzejnik ciepły.
Włączył mi się marzyciel.
W życiu bym nie pomyślała, że właśnie taki.

Jak będę miała chwilę czasu, upiekę focaccię.
Nie, nie w tę sobotę, może w następną...
Zrobię sałatę z tuńczykiem, a Ted wybierze wino.
Może powstanie nowa notka 'dwoje w kuchni'.
Młoda nakryje do stołu, a na deser zrobi affogato z wiśniami z przepisu Jamiego.
Przez chwilę  nie będę się spieszyła...

Ehhhhh

Dzień Dziecka minął jak wiatr.
- Wstawaj kochanie- budzę Młodą- co chcesz na Dzień Dziecka?
- Nic, zasponsorowaliście mi imprezę z okazji zakończenia egzaminów- mruczy w poduszkę.
- Powtarzam pytanie, co chcesz?- dociekam.
- Powtarzam odpowiedź, nic- nadal mruczy.
- Bo ci kupię lizaka- tak wiem, że to szantaż- tatuś mówił coś o płycie...
- No, bo ja nie chcę robić problemu...- otworzyła oko.
- Nie mówiąc, robisz.

Przestała robić problem i od soboty (Boże błogosław Empik i jego godziny otwarcia) w domu zagościła muzyka, co to nikt się nie spodziewał, że smarkula mogła chcieć.

A chciała.
I dostała.
Posłuchajcież.