- Co tak pachnie?- jęknął Ted, nie otwierając oczu.
- Chleb- odpowiedziałam dumnie.
- Upiekłaś chleb?- chyba w końcu się obudził- O której wstałaś?
Tak. Upiekłam swój pierwszy chleb na zakwasie. Zrobiłam wszystko wczoraj wieczorem, zgodnie z instrukcją mAlutki i dzisiaj rano udało mi się zaskoczyć mojego Pracusia, który wrócił wczoraj o 2 w nocy.
Zjedliśmy leniwe śniadanie. Próba spaceru skończyła się demolką parasolki, a potem Ted musiał wracać do pracy.
Za oknem jakieś przedziwne zawirowania deszczowo-wietrzne, więc siedzę w domu.
Siedzę i kombinuję.
Różnie.
Spotkaliśmy ostatnio kumpla, pisarza- podróżnika.
Fajnie się gadało, bo facet jest skarbnicą opowieści.
Jest pewien plan.
Ted się już chyba nie odczepi.
Chlebkiem nie zamydlę Mu oczu.
Zbieram się...
Idę sobie zrobić herbatę.
Zwijam się w kłębek.
Do towarzystwa mam mojego Idola.
Życzę Wam miłej niedzieli.
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
niedziela, 11 maja 2014
czwartek, 8 maja 2014
Pomysłowość Maturzysty czyli jak dostać zawału ;D
Poniedziałek (j.polski/ podstawa)
Jedna Maturzystka wpadła do mnie cała w spazmach:
- Jestem debilem- wypaliła od wejścia- nie zaznaczyłam tematu rozprawki na arkuszu. Będzie to pierwszy przypadek w szkole, kiedy 'uczennica z paskiem' nie zdała matury podstawowej z języka ojczystego. Jestem downem.
Cóż było robić? Na taki słowotok nie dało się zareagować w trakcie.
- Powalczmy o angielski- zaproponowałam zatem na koniec.
- O co tu walczyć? Nie zdałam polskiego!!!
Wtorek (matematyka/ podstawa)
Pierwsi wpadli Ci, którzy w piątek zdają rozszerzenie.
- Co to kuźwa było?- jęli pytać retorycznie.
- Te zadania zaskoczyły nas, co miała powiedzieć reszta, która zdaje tylko podstawę?
Podstawa weszła, powłócząc nogami, jakiś czas potem.
- Miazga- skomentowali- nie ma co mówić, trzeba mieć nadzieję, że zapamiętaliśmy odpowiedzi i punktacja się zgadza.
Wieczorem całe towarzystwo spotkałam na fb.
- Idź spać!- nakazałam każdemu z osobna.
- Nie mogę! Starałam się, ale to bez sensu, więc siedzę na lapku i panikujemy zbiorowo ;)
- Już idę!
- Zaraz! ;D
- Myślę, co będzie!
- Idę się myć i spać, a jutro wyruszę na słuchanie Araba mówiącego po angielsku i pisanie listu oficjalnego w sprawie reklamacji ciągnika sodłowego z naczepą, wiec może Pani trzymać kciuki czy coś...
... przyszły odpowiedzi.
Wszystkie w podobnym stylu.
Środa (j.angielski/ podstawa i rozszerzenie)
- Żyję ;)
- Chyba było OK
- Dałem radę jestem koksem, napisałem list do kumpla, że sprzedałem na aukcji ipoda i wysłałem go parcelem ale gość podał mi wrong address i on, ten parcel znaczy przyszedł back ;D
SMSy były pełne nadziei.
Po pojawieniu się wyników zaczęły przychodzić kolejne, już z konkretną punktacją z zadań zamkniętych.
Ladies and Gentlemen, zdaliśmy ;D
Nie wszystko wiem. Nie odezwał się jeden Orzeł, ale Pan wyjątkowo lekko traktował temat, więc nie zamierzam się nim przejmować. Długi weekend, który wszyscy uczciwie przepracowaliśmy, Pan olał. W poniedziałek uzyskał 12/50 punktów z próbnej. Nie można wchłonąć wiedzy, przez oddychanie tym samym powierzem, co ja. Chyba włączył mi się teacher- skurwiel.
Po południu, zmęczeni jak psy, zaczęli pokazywać się rozszerzeni.
- Było spoko, teksty ze słuchu OK, leksykalno-gramatyczne w porównaniu z tymi, co u pani, były light, tematy długich form do ogarnięcia, wybrałem rozprawkę za i przeciw (kuźwa najtrudniejszą!)
- Było dziwnie, niby spoko, ale nie jestem pewna- to Artystka Od Niepodkreślinego Tematu Z Polskiego.
W trakcje rozmowy ze mną odebrała wiadomość.
- Hahahahha- ryknęla- hahaha, Duży nie podkreślił tematu rozprawki!!!
Jednocześnie przyszedł SMS: 'hahaha nie zaznaczyłem tematu rozprawki, śmieszne'.
Ciśnienie miałam chyba tysiącpięćsetnastodziewięcset.
'Moment, dzwonię do OKE- Poznań'- przyszedł następny.
'Zapytaj też o Artystkę i polski, pls"- ja mu na to.
Całe pięć minut, które trwały dwa lata, później.
'Sprawdzą pracę, ale utrudni to pracę egzaminatorowi, uff'.
Jesooo, od przyszłego roku pracuję tylko z uczniami szkół podstawowych!!!
Oni nie muszą zdawać egzaminów z języka.
Eeee.... nowa podstawa programowa, czyli moi obecni trzecioklasiści, już będzie musiała.
OK, od przyszłego roku pracuję z dżdżownicami.
Idę drukować arkusze ustne ;DDD
Jedna Maturzystka wpadła do mnie cała w spazmach:
- Jestem debilem- wypaliła od wejścia- nie zaznaczyłam tematu rozprawki na arkuszu. Będzie to pierwszy przypadek w szkole, kiedy 'uczennica z paskiem' nie zdała matury podstawowej z języka ojczystego. Jestem downem.
Cóż było robić? Na taki słowotok nie dało się zareagować w trakcie.
- Powalczmy o angielski- zaproponowałam zatem na koniec.
- O co tu walczyć? Nie zdałam polskiego!!!
Wtorek (matematyka/ podstawa)
Pierwsi wpadli Ci, którzy w piątek zdają rozszerzenie.
- Co to kuźwa było?- jęli pytać retorycznie.
- Te zadania zaskoczyły nas, co miała powiedzieć reszta, która zdaje tylko podstawę?
Podstawa weszła, powłócząc nogami, jakiś czas potem.
- Miazga- skomentowali- nie ma co mówić, trzeba mieć nadzieję, że zapamiętaliśmy odpowiedzi i punktacja się zgadza.
Wieczorem całe towarzystwo spotkałam na fb.
- Idź spać!- nakazałam każdemu z osobna.
- Nie mogę! Starałam się, ale to bez sensu, więc siedzę na lapku i panikujemy zbiorowo ;)
- Już idę!
- Zaraz! ;D
- Myślę, co będzie!
- Idę się myć i spać, a jutro wyruszę na słuchanie Araba mówiącego po angielsku i pisanie listu oficjalnego w sprawie reklamacji ciągnika sodłowego z naczepą, wiec może Pani trzymać kciuki czy coś...
... przyszły odpowiedzi.
Wszystkie w podobnym stylu.
Środa (j.angielski/ podstawa i rozszerzenie)
- Żyję ;)
- Chyba było OK
- Dałem radę jestem koksem, napisałem list do kumpla, że sprzedałem na aukcji ipoda i wysłałem go parcelem ale gość podał mi wrong address i on, ten parcel znaczy przyszedł back ;D
SMSy były pełne nadziei.
Po pojawieniu się wyników zaczęły przychodzić kolejne, już z konkretną punktacją z zadań zamkniętych.
Ladies and Gentlemen, zdaliśmy ;D
Nie wszystko wiem. Nie odezwał się jeden Orzeł, ale Pan wyjątkowo lekko traktował temat, więc nie zamierzam się nim przejmować. Długi weekend, który wszyscy uczciwie przepracowaliśmy, Pan olał. W poniedziałek uzyskał 12/50 punktów z próbnej. Nie można wchłonąć wiedzy, przez oddychanie tym samym powierzem, co ja. Chyba włączył mi się teacher- skurwiel.
Po południu, zmęczeni jak psy, zaczęli pokazywać się rozszerzeni.
- Było spoko, teksty ze słuchu OK, leksykalno-gramatyczne w porównaniu z tymi, co u pani, były light, tematy długich form do ogarnięcia, wybrałem rozprawkę za i przeciw (kuźwa najtrudniejszą!)
- Było dziwnie, niby spoko, ale nie jestem pewna- to Artystka Od Niepodkreślinego Tematu Z Polskiego.
W trakcje rozmowy ze mną odebrała wiadomość.
- Hahahahha- ryknęla- hahaha, Duży nie podkreślił tematu rozprawki!!!
Jednocześnie przyszedł SMS: 'hahaha nie zaznaczyłem tematu rozprawki, śmieszne'.
Ciśnienie miałam chyba tysiącpięćsetnastodziewięcset.
'Moment, dzwonię do OKE- Poznań'- przyszedł następny.
'Zapytaj też o Artystkę i polski, pls"- ja mu na to.
Całe pięć minut, które trwały dwa lata, później.
'Sprawdzą pracę, ale utrudni to pracę egzaminatorowi, uff'.
Jesooo, od przyszłego roku pracuję tylko z uczniami szkół podstawowych!!!
Oni nie muszą zdawać egzaminów z języka.
Eeee.... nowa podstawa programowa, czyli moi obecni trzecioklasiści, już będzie musiała.
OK, od przyszłego roku pracuję z dżdżownicami.
Idę drukować arkusze ustne ;DDD
wtorek, 6 maja 2014
To już
Macie tak, że coś, na co czekacie i pracujecie nagle przychodzi, a Wy, zamiast się cieszyć, mówicie 'O kurka, to już'?
Ja mam.
Teraz.
Oni jutro w bieli, czerni i granatach zmierzą się ze sobą.
Ja w domu obgryzę pzanokcie, albo coś innego, gdyż w paznokciach raczej nie gustuję.
Pójdę pobiegać?
Podłogi umyję, albo okna?
Pewnie w ciągu dnia przyjdą SMSy z subiektywną oceną.
Po polskim i matematyce panuje lekka konsternacja wymieszana z szokiem.
- Ciężko jest- powtarzają.
- Masakra.
Przed nami jeszcze dwa tygodnie walki.
Egzaminy ustne trwają do 30 maja.
Potem się wyśpię.
Ja mam.
Teraz.
Oni jutro w bieli, czerni i granatach zmierzą się ze sobą.
Ja w domu obgryzę pzanokcie, albo coś innego, gdyż w paznokciach raczej nie gustuję.
Pójdę pobiegać?
Podłogi umyję, albo okna?
Pewnie w ciągu dnia przyjdą SMSy z subiektywną oceną.
Po polskim i matematyce panuje lekka konsternacja wymieszana z szokiem.
- Ciężko jest- powtarzają.
- Masakra.
Przed nami jeszcze dwa tygodnie walki.
Egzaminy ustne trwają do 30 maja.
Potem się wyśpię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
