definiuje również ciebie- cisnęło mnie się do twarzy rzez cały czas rozmowy z Małgą.
Małga nie dzwoni, nie ma już czasu.
Jak rozstała się się z facetem, jak ten ją, z przeproszeniem, walił po rogach znała adres, numer telefonu, pamiętała, gdzie pocieszają płaczących.
Teraz ma nowego męża, nowy dom i w dupie.
Gdyby nie miała interesu, nie odezwałaby się.
Miała.
Nie spodziewała się.
Zakpiłam z niej, zamykając jej usta.
Zrobiłam to bez satysfakcji, na pełnej obojętności.
W końcówce, jakże krótkiej rozmowy, padło imię obecnego dostarczyciela kasy.
- Wiesz, jesteśmy dorośli, nie mogę brać odpowiedzialności za to, co mówi on- broniła się żałośnie.
O tym, jak bardzo mi lata, niech świadczy fakt, że nie podjęłam tematu.
Wiem jedno, gdyby mój nowy mąż obraził moich wieloletnich znajomych, zareagowałabym dosyć ostro.
No ale to przecież on jest dostarczycielem kasy na konto, trzeba stać u jego boku w milczeniu, bez względu na okoliczności.
To z kim śpisz, definiuje również ciebie, dziewczyno.
Z przyjemnością nie wypiję już z tobą żadnej kawy, a moje ciasto drożdżowe może ci się ewentualnie przyśnić.
Nie tylko dzieciakom zacierają się wartości.
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
czwartek, 10 marca 2016
niedziela, 6 marca 2016
Ciąg dalszy bajki o...
Dawno, dawno temu- czyż nie tak powinna zaczynać się bajka?
Dawno, dawno temu, kiedy po ziemi chodziły jeszcze dinozaury, albo Mojżesz, jak kto woli, Rodzice nauczyli nas co jest ważne, a co najważniejsze, co można olać, a czego nigdy, przenigdy nie należy.
Rodzice nauczyli się tego od Dziadków, a Dziadkowie od swoich Rodziców. Potem, z nieznanych nikomu przyczyn, a w zasadzie, za sprawą tego, co życie miało nam ułatwić, łańcuszek przekazu został przerwany.
Teraz ważne jest to, żeby na portalu społecznościowym wylansować się przed hotelem na Kanarach, przed nową furą, jachtem, w hipsterskiej knajpie, albo chociaż pochwalić eko-śniadankiem i treningiem z trenerem personalnym. Ważna jest kasa, kasa, kasa, a potem lans i... chwilami tlen. Taki sam wzór Rodzic-Lanser przekazał swoim potomkom. Dlatego też selfie w kiblu stało się tak samo ważne, jak zaliczenie sprawdzianu z matmy, tyle, że selfie robi się o własnych siłach, a sprawdzian zalicza na ściągach. Liczy się efekt, wrażenie, liczy się cel, nie droga, nie powód, dla którego w nią bezrefleksyjnie rusza stado... Wszyscy lezą, co co tak sam tu będę siedział?
Bajka jest o miękkiej fai.
Faja okazała się dzieckiem Rodziców-Lanserów.
W międzyczasie Ktoś (wiem kto, bo mnie o tym fakcie uprzejmie poinformował) napisał pod moim tekstem 'przyznaj się tchórzu, bo przez Ciebie nie będzie Wielkiej Bitwy'. Chciał się nawet podpisać, ten ma jaja, faja, przeczytała i nic.
Nie zaskoczyło mnie to.
W poniedziałek w miejscu, gdzie pojawiają się wszystkie ogłoszenia ogólne powieszę kartkę z tekstem:
'W związku z tym, że twórca "dzieła" nie miał odwagi się do niego przyznać, z przykrością informujemy, że zmuszeni jesteśmy odwołać czerwcową Wielka Bitwę.'
Padło pytanie co będzie, jeżeli faja przyzna się po terminie.
Już nic.
Faja miała czas do piątku. Ament.
Jeżeli rodzice moich uczniów nakładając na nich karę, zapominają o tym po dwóch dniach, to ich problem. Ja OBIECAŁAM i DOTRZYMAM SŁOWA. Obiecuję rzeczy dobre i pamiętam, dlaczego miałabym zapomnieć o karze?
Konsekwencja- tego też nauczyli mnie Rodzice i Dziadkowie.
Trzeba umieć przyjąć na klatę odpowiedzialność za własne czyny.
Wiem, że faja się tego nie nauczy i zapomni o tym najszybciej z nich wszystkich, ale jeżeli coś zrozumie chociaż jeden z nich, będę wygrana.
Dawno, dawno temu, kiedy po ziemi chodziły jeszcze dinozaury, albo Mojżesz, jak kto woli, Rodzice nauczyli nas co jest ważne, a co najważniejsze, co można olać, a czego nigdy, przenigdy nie należy.
Rodzice nauczyli się tego od Dziadków, a Dziadkowie od swoich Rodziców. Potem, z nieznanych nikomu przyczyn, a w zasadzie, za sprawą tego, co życie miało nam ułatwić, łańcuszek przekazu został przerwany.
Teraz ważne jest to, żeby na portalu społecznościowym wylansować się przed hotelem na Kanarach, przed nową furą, jachtem, w hipsterskiej knajpie, albo chociaż pochwalić eko-śniadankiem i treningiem z trenerem personalnym. Ważna jest kasa, kasa, kasa, a potem lans i... chwilami tlen. Taki sam wzór Rodzic-Lanser przekazał swoim potomkom. Dlatego też selfie w kiblu stało się tak samo ważne, jak zaliczenie sprawdzianu z matmy, tyle, że selfie robi się o własnych siłach, a sprawdzian zalicza na ściągach. Liczy się efekt, wrażenie, liczy się cel, nie droga, nie powód, dla którego w nią bezrefleksyjnie rusza stado... Wszyscy lezą, co co tak sam tu będę siedział?
Bajka jest o miękkiej fai.
Faja okazała się dzieckiem Rodziców-Lanserów.
W międzyczasie Ktoś (wiem kto, bo mnie o tym fakcie uprzejmie poinformował) napisał pod moim tekstem 'przyznaj się tchórzu, bo przez Ciebie nie będzie Wielkiej Bitwy'. Chciał się nawet podpisać, ten ma jaja, faja, przeczytała i nic.
Nie zaskoczyło mnie to.
W poniedziałek w miejscu, gdzie pojawiają się wszystkie ogłoszenia ogólne powieszę kartkę z tekstem:
'W związku z tym, że twórca "dzieła" nie miał odwagi się do niego przyznać, z przykrością informujemy, że zmuszeni jesteśmy odwołać czerwcową Wielka Bitwę.'
Padło pytanie co będzie, jeżeli faja przyzna się po terminie.
Już nic.
Faja miała czas do piątku. Ament.
Jeżeli rodzice moich uczniów nakładając na nich karę, zapominają o tym po dwóch dniach, to ich problem. Ja OBIECAŁAM i DOTRZYMAM SŁOWA. Obiecuję rzeczy dobre i pamiętam, dlaczego miałabym zapomnieć o karze?
Konsekwencja- tego też nauczyli mnie Rodzice i Dziadkowie.
Trzeba umieć przyjąć na klatę odpowiedzialność za własne czyny.
Wiem, że faja się tego nie nauczy i zapomni o tym najszybciej z nich wszystkich, ale jeżeli coś zrozumie chociaż jeden z nich, będę wygrana.
wtorek, 1 marca 2016
Marzec...
zaczął się, kuźwa, z przytupem.
Akcję zapoczątkowała mama Kuby smsem 'Kuba jest chory, nie będzie go dzisiaj'.
Potem posypały się kolejne i z dziewięciu zaplanowanych na dzisiaj godzin zostały mi CZTERY.
Zimo, zdecyduj się kurwa, póki jeszcze trwasz w kalendarzu!
Przyjdź, pierdolnij i wybij wiruchy, bo się wszyscy wykończymy!
Błagam!!!
Zośka przyszła w czwartek chora.
- Co ty tu robisz Zosiu, przecież ty nie wiesz, jak się nazywasz- ja jej na powitanie.
- Mama mówi, że mam nie udawać, tylko wziąć się w garść- Zofia na swoją obronę.
W poniedziałek na zajęciach nie było kilku dzieciaków z klasy Zośki, wszyscy padli powaleni grypą.
Werka, jedna z niewielu jeszcze walczących, radośnie mi obwieściła:
- Wie pani, że Zosia w weekend wylądowała w szpitalu? Od piątku miała 40 stopni gorączki.
Patrzcie Państwo, jak się dziewczyna zapędziła w udawanie.
Głupota niektórych ludzi odbiera mi wiarę... we wszystko i nadzieję... na cokolwiek.
Akcję zapoczątkowała mama Kuby smsem 'Kuba jest chory, nie będzie go dzisiaj'.
Potem posypały się kolejne i z dziewięciu zaplanowanych na dzisiaj godzin zostały mi CZTERY.
Zimo, zdecyduj się kurwa, póki jeszcze trwasz w kalendarzu!
Przyjdź, pierdolnij i wybij wiruchy, bo się wszyscy wykończymy!
Błagam!!!
Zośka przyszła w czwartek chora.
- Co ty tu robisz Zosiu, przecież ty nie wiesz, jak się nazywasz- ja jej na powitanie.
- Mama mówi, że mam nie udawać, tylko wziąć się w garść- Zofia na swoją obronę.
W poniedziałek na zajęciach nie było kilku dzieciaków z klasy Zośki, wszyscy padli powaleni grypą.
Werka, jedna z niewielu jeszcze walczących, radośnie mi obwieściła:
- Wie pani, że Zosia w weekend wylądowała w szpitalu? Od piątku miała 40 stopni gorączki.
Patrzcie Państwo, jak się dziewczyna zapędziła w udawanie.
Głupota niektórych ludzi odbiera mi wiarę... we wszystko i nadzieję... na cokolwiek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)