Popełniłam kiedyś tekst o tym, że moja Mama jest największą fighterką, jaką znam.
Mamy już z nami nie ma, ale tradycja walki w rodzinie nie ginie.
Młoda.
Młoda jest kotem.
Nie znosi wody.
W podstawówce najgorszym dniem tygodnia w szkole był dzień obowiązkowego basenu.
Młoda nie jest antysportowa.
Tańczyła przez wiele lat, z sukcesami, w formacji tanecznej.
Przez kilka następnych uprawiała aikido.
Jeździ na rowerze, biega, trenuje fitness.
Wszystko byle nie w wodzie.
Ted.
Od wielkiego dup w wykonaniu koleżanki nie może złapać pionu.
Emocje zjadają go od środka i , mimo, że o tym nie mówi, my to widzimy.
- Tatuś musi się ruszać- orzekł fit ekspert- chodź pobiegać ojcze.
-... (wymówki, wymówki, wymówki) ;)
- Chodź na siłkę- padła inna propozycja.
-... ta sama reakcja.
- A co lubisz robić?- zapytała zdesperowana Młoda.
- Tatuś lubi pływać- wysypałam go radośnie.
- OK, jutro idziemy na basen.
- Co?- zapytaliśmy jednocześnie.
- Basen, takie miejsce z wodą, ludzie chodzą tam pływać- odpowiedziała rozbawiona Młoda.
Pojechali.
Wiem, ile ją to kosztuje.
Robi to dla niego.
Walczy, bo on nie ma siły.
I mimo, że jest dużo słabsza od niego, to ona go teraz dźwiga.
Jestem z niej dumna.
Moja fighterka ;*
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
środa, 15 listopada 2017
sobota, 11 listopada 2017
Listopadowo
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tak mi dzisiaj przyszło do głowy, że gówniany ze mnie patriota. Na domu niby biało-czerwona, ale raczej z przyzwyczajenia, niż potrzeby.
Mieszkam tu dzisiaj i tęsknię zarazem.
Do patriotyzmu moich Dziadków.
Do normalności.
Do pozdrowień szczerych, niewymuszonych, nieoceniajacych przez pryzmat pisowstwa, peowstwa, żydowstwa, buddyzmu, gejowstwa a w wolnych chwilach dymania się, jak króliki.
Gdzie wszyscy po dupie dostawali po równo.
Olałam, chyba pierwszy raz w życiu rogale, słucham Stinga i prasuję.
Kiedyś mogłam podjąć decyzję i zostać tam.
Wróciłam dla Teda.
Błąd.
Trzeba było go zabrać i spieprzać.
Ot życiowe wybory.
Za Ojczyznę poobijaną wzniesiemy dzisiaj wieczorem toast winem.
Czerwonym, jak krew.
I takie ciśnie mi się na usta pytanie, czy my, jako naród zawsze musimy mieć przejebane?
Nie musicie odpowiadać.
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....
Tęskno mi, Panie...
*
Do kraju tego, gdzie winą jest dużąPopsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tęskno mi, Panie...
*
Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
"Bądź pochwalony!"
...że tak na wstępie wieszczem się podeprę.Tęskno mi, Panie.
Tak mi dzisiaj przyszło do głowy, że gówniany ze mnie patriota. Na domu niby biało-czerwona, ale raczej z przyzwyczajenia, niż potrzeby.
Mieszkam tu dzisiaj i tęsknię zarazem.
Do patriotyzmu moich Dziadków.
Do normalności.
Do pozdrowień szczerych, niewymuszonych, nieoceniajacych przez pryzmat pisowstwa, peowstwa, żydowstwa, buddyzmu, gejowstwa a w wolnych chwilach dymania się, jak króliki.
Gdzie wszyscy po dupie dostawali po równo.
Olałam, chyba pierwszy raz w życiu rogale, słucham Stinga i prasuję.
Kiedyś mogłam podjąć decyzję i zostać tam.
Wróciłam dla Teda.
Błąd.
Trzeba było go zabrać i spieprzać.
Ot życiowe wybory.
Za Ojczyznę poobijaną wzniesiemy dzisiaj wieczorem toast winem.
Czerwonym, jak krew.
I takie ciśnie mi się na usta pytanie, czy my, jako naród zawsze musimy mieć przejebane?
Nie musicie odpowiadać.
poniedziałek, 6 listopada 2017
"Najlepszy"
Czy to był najlepszy film, jaki w życiu widziałam, nie wiem.
Wiem, że Jakubik, że Gierszał, że Cielecka i że Gajos.
Że fajnie się ogląda i śmiesznie jest do czasu, aż zdasz sobie sprawę, że to nie jest fikcja.
Że tak było.
Że ludzie są silniejsi niż ich najstraszniejsze demony, tyle, że nie wszyscy.
Kino lżejsze niż "Bogowie"- obiecywał Jakubik.
"Żeby po seansie widz wyszedł z wyżej uniesioną głową"- marzył Palkowski.
Jeżeli popatrzeć na film jak na coś, co powstało ku pokrzepieniu serc, to spełnił on swoją rolę w każdym calu. Bo leżąc mordą w najgorszym gównie można się podnieść, bo bez nadziei na jutro, w spazmach i drgawkach można zacząć budować marzenie. Bo moje (nasze marzenie) może być silniejsze... od wszystkiego.
No i tego się trzymajmy.
A do kina?
Iść, koniecznie iść.
Wiem, że Jakubik, że Gierszał, że Cielecka i że Gajos.
Że fajnie się ogląda i śmiesznie jest do czasu, aż zdasz sobie sprawę, że to nie jest fikcja.
Że tak było.
Że ludzie są silniejsi niż ich najstraszniejsze demony, tyle, że nie wszyscy.
Kino lżejsze niż "Bogowie"- obiecywał Jakubik.
"Żeby po seansie widz wyszedł z wyżej uniesioną głową"- marzył Palkowski.
Jeżeli popatrzeć na film jak na coś, co powstało ku pokrzepieniu serc, to spełnił on swoją rolę w każdym calu. Bo leżąc mordą w najgorszym gównie można się podnieść, bo bez nadziei na jutro, w spazmach i drgawkach można zacząć budować marzenie. Bo moje (nasze marzenie) może być silniejsze... od wszystkiego.
No i tego się trzymajmy.
A do kina?
Iść, koniecznie iść.
Subskrybuj:
Posty (Atom)