Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

sobota, 12 września 2020

Za każdym razem...

 Za każdym razem, kiedy sobie pomyślę, że jesień jest do dupy, a pojawiam się na lokalnym ryneczku, zmieniam zdanie.

Kolory jesieni przeczą jesiennemu przygnębieniu, kipią energią.

- Jesień nadchodzi stale, permanentnie- wygłosiłam ostatnio teorię nieuchronności.

- Nawet wiosną?- zapytał zaczepnie Ted.

- No tak, gdyż potem, jak wiatr przemyka lato i... co nadciąga?- odbiłam piłkę.

- Jesień?- wyrwany do tablicy, zareagował, tak jak przewidzialam Ted- Źle się czujesz, więc siejesz defetyzm.

No źle! Zrobiło się chłodniej i mnie złamało. Wpierniczam świństwa podpieram się miodem, imbirem i ziołami oraz próbuję do poniedziałku stanąć na nogi. Chwilowo idzie mi marnie. Ale zakupy jednak ucieszyły moją skołataną duszę. 

Popatrzcież (fota również na insta)🍁 



wtorek, 8 września 2020

Dzień święty święcić 🙃

 Dzisiaj jest Dzień Marzyciela. Podobno. Tak gdzieś wyczytałam.

Z tymi marzeniami to ciężko jest, wiesz?

Bo człowiek je ma i się do nich uśmiecha, a potem coś się dzieje i one stają się bez sensu.

A z drugiej strony, jak się dobrze rozejrzysz w miejscu publicznym, to człowiek o najsmutniejszych oczach najpewniej nie ma marzeń.

Więc (wdupiemam to więc na początku zdania) co z tym zrobić? Mieć czy nie mieć? Marzyć czy nie?

Ja wybrałam jednak 'marzyć' bo mój mózg nie potrafi przestać. Aleeee, moje marzenia są malutkie. Wyjść w góry. Usiąść na kawę w wąskiej, ocienionej uliczce. Wypić wino w pizzerii pod gołym niebem.

Te duże marzenia rozkladam na mniejsze i staram się realizować. Krok po kroku. 

Czasem nie wyjdzie, jak ostatnio. Porażka jednak to nie tatuaż (chociaż nic nie mam przeciwko tatuażom), to tylko siniak. Wczoraj natknęłam się na tekst, w którym autor usilnie twierdził, że zawód sprawia, że otwieramy oczy i zamykamy serce. Nie zgadzam się. Tylko Ty sam/a możesz zdecydować, kiedy stajesz się zgorzkniały, zamykasz serce. Nie pozwól sobie na to. Gorzkich nikt nie lubi.

Już przestaję, już...

Parafrazując jedno fajne powiedzenie:

 'Nie przestajesz marzyć, bo się starzejesz. Starzejesz się, bo przestajesz marzyć.

Happy Dreamers Day.

Keep on dreaming❤

sobota, 5 września 2020

Życie na nowo z kawałków składane

 Też tak macie, że jak coś pierdolnie, nastaje cisza? 

Tym razem cisza trwała wybitnie krótko. Niecałe 24 godziny po tym, jak trzy miesiące naszej pracy obróciły się w pył, zupełnym przypadkiem, do domu wpadła Młoda. 

Zrobiła wir.

Rzuciła kilka zdań. 

Wymierzyła parę klapsów na otrzeźwienie.

Ehh, mądre mamy dziecko...

Sprawiedliwość trzeba tu również oddać mojemu bratu. Do pierwszego kroku popchnął nas on. My nie myśleliśmy trzeźwo, co ja piszę, nie myśleliśmy w ogóle.

I tak, od wtorku kreujemy sobie nową rzeczywistość. 

Piekę ciasto ze śliwkami. Piorę. Sprzątam. Układam plan.

W międzyczasie szykujemy nowe biuro.

Idzie nowe.

Kurwa.

Nie o takie nowe nam chodziło, ale i to przyjmiemy, bo cóż było robić...