Lenia dzisiaj mieliśmy od rana. Ja zaczynam pracę po 13, a Ted chwilowo szykuje się do kursu i czeka na 'dzień próby'.
- Co jest napisane na kartce, która wisi przy wejściu?- rzuciłam luźno, między jedną, a drugą drzemką.
- Coś o sprawdzaniu instalacji gazowej i kominowej...- odmruczał Ted z czeluści kołdry.
- Ej... a kiedy?- dociekałam wrednie.
- W czwartek chyba...
- O matko, to dzisiaj!- rzuciłam się do wstawania i kiedy miałam w połowie założone spodnie od dresu zadzwonił dzwonek do drzwi. Uzupełniłam 'dostojnie' garderobę i rzuciłam się je otwierać. Bardzo miły pan, sprawnie przetestował, wystawił, przypieczętował i kazał podpisać, a potem, życząc miłego dnia, ruszył w dalszą drogę.
My zaś zostaliśmy z głupawką.
- Kurczę, człowiek taki niedomyty, przez to, że od rana go nachodzą- stwierdziłam kończąc śniadanie.
- To idź myć zad- zaproponował subtelnie Ted.
Poszłam. W łazience jednak poczułam pilną potrzebę zaprotestowania przeciw...
- Twoja lekceważąca wypowiedź, dotycząca mojej osoby, znacząco wpływa na obniżenie mojego ego- wypaliłam z tej potrzeby, wpadając do kuchni..
- Hmmm, zrozumiałem jedynie, że coś na coś wpływa- podsumował mój 'wybuch' Ted- ja wiem tylko, że ryba wpływa...
I tu mam dla Ciebie zagadkę, Czytaczu Mój Miły.
Na co wpływa ryba według Teda?
Próbując odpowiedzieć weź proszę pod uwagę nagłe wstanie, ogólną głupawkę i wcześniejszy dialog absurdalny do granic, którego nie jestem niestety w stanie przytoczyć.
Bawmyż się zatem ;DDD
Otóż, Ladies and Gentlemen ryba wpływa na (tu gest w kierunku głowy)... dobrze!!!
Nie słuchałam legendy, poszłam pod prysznic myć zad, rycząc radośnie z indolencji werbalnej Mojego Geniusza ;D
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
czwartek, 30 stycznia 2014
środa, 29 stycznia 2014
Ted i ptaszory
Zaraz po tym, jak wprowadziliśmy się tu, gdzie mieszkamy dzisiaj, Młoda dostała na Mikołaja karmnik.
Zamontowaliśmy go na balkonie w salonie tak, żeby ze swojego pokoju widziała tę ptasia stołówkę.
Fatalny był to karmnik.
Za duży.
Prowokował mewy do rozrywania siatek z ziarenkami w tłuszczyku.
Wielkie kretynki same nie zeżary i mniejszym nie dawały.
Jesienią roku ubiegłego zapadła jednogłośna decyzja, gdyż na chwilę ogłuchłam, że wywalamy stare pudło.
Na balkonie pojawiła się specjalna tuba z dwoma stanowiskami dla bardzo małych ptaków (nie będzie fotek, bo tam pizga i śnieg jest, a przez okno kijowo wychodzą :)
W tubie słonecznik i orzechy laskowe, cierpliwie siekane przez Teda.
- Nakarmiłeś ptaszory?- pytam co wieczór po tym, jak wraca z ostatniego papierosa.
- Nie- odpowiada wrednie- już mnie nie kochasz, zależy ci tylko na ptaszorach... nakarmię je rano.
I karmi, a one odwdzięczają mu się girlandą z sikorek i wróbli, które są najpiękniejszą ozdobą naszego balkonu.
Zamontowaliśmy go na balkonie w salonie tak, żeby ze swojego pokoju widziała tę ptasia stołówkę.
Fatalny był to karmnik.
Za duży.
Prowokował mewy do rozrywania siatek z ziarenkami w tłuszczyku.
Wielkie kretynki same nie zeżary i mniejszym nie dawały.
Jesienią roku ubiegłego zapadła jednogłośna decyzja, gdyż na chwilę ogłuchłam, że wywalamy stare pudło.
Na balkonie pojawiła się specjalna tuba z dwoma stanowiskami dla bardzo małych ptaków (nie będzie fotek, bo tam pizga i śnieg jest, a przez okno kijowo wychodzą :)
W tubie słonecznik i orzechy laskowe, cierpliwie siekane przez Teda.
- Nakarmiłeś ptaszory?- pytam co wieczór po tym, jak wraca z ostatniego papierosa.
- Nie- odpowiada wrednie- już mnie nie kochasz, zależy ci tylko na ptaszorach... nakarmię je rano.
I karmi, a one odwdzięczają mu się girlandą z sikorek i wróbli, które są najpiękniejszą ozdobą naszego balkonu.
poniedziałek, 27 stycznia 2014
W połowie drogi...
Jesteśmy w połowie drogi do 'dzień bardzo dobry'.
Zanim Ted wrócił z interview, ja już wiedziałam, że pani, co to mówiła w języku, którego nie znam, mówi również w języku, który znam,
Dogadałyśmy się, że zaprasza go na dzień próbny 4 lutego o godzinach od 8 do 15.
Tak się składa, że człowieka takiego jak Ted trzeba sprawdzić w boju.
Chwilka odpoczynku i 4 zaciskamy kciuki ponownie.
Dopiero po zakończeniu dnia testowego usłyszy magiczne 'TAK'.
Nadal potrzebujemy każdej Waszej dobrej myśli.
Za te, które już otrzymaliśmy z serducha dziękujemy.
P.S.
Akularu, fajnie, że ta pieśń jest o nas, ale jak wrzuciłam tekst w tłumacza, to przeraziłam się absurdalnością. No jesteśmy porąbani, ale aż tak? ;DDD
Zanim Ted wrócił z interview, ja już wiedziałam, że pani, co to mówiła w języku, którego nie znam, mówi również w języku, który znam,
Dogadałyśmy się, że zaprasza go na dzień próbny 4 lutego o godzinach od 8 do 15.
Tak się składa, że człowieka takiego jak Ted trzeba sprawdzić w boju.
Chwilka odpoczynku i 4 zaciskamy kciuki ponownie.
Dopiero po zakończeniu dnia testowego usłyszy magiczne 'TAK'.
Nadal potrzebujemy każdej Waszej dobrej myśli.
Za te, które już otrzymaliśmy z serducha dziękujemy.
P.S.
Akularu, fajnie, że ta pieśń jest o nas, ale jak wrzuciłam tekst w tłumacza, to przeraziłam się absurdalnością. No jesteśmy porąbani, ale aż tak? ;DDD
Subskrybuj:
Posty (Atom)