Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

piątek, 13 stycznia 2017

...

Ktoś mi wczoraj uratował dom.
Może nawet życie.
Banał?
Prawda.
Ktoś zadzwonił po Straż.
Silni i Profesjonalni wpadli ekipą.
Nie potrzebowali pomocy.
Wszystko trwało może godzinę.
Uratowali dom.
Nie zdążyli pomóc sąsiadowi.

Uczucie, które towarzyszyło nam ubranym, z kurtkami w rękach, czekającym na hasło 'zostać' lub 'opuścić' nie jest do opisania.

Nawet nie wiem, komu podziękować.
Silni i Profesjonalni nie czekali na 'dziękuję', my w szoku nawet nie wpadliśmy na to, żeby cokolwiek z siebie wydusić.

Dzisiaj zastanawiam się, czy to się naprawdę wydarzyło i tylko zapach spalenizny utwierdza mnie w przekonaniu, że tak.

środa, 11 stycznia 2017

Dary, dary, dary...

Trzej Królowie pojawili się u mnie z darami.
Przynieśli gorączkę, zapalenie zatok i zapalenie tchawicy :D
Nie ma, jak wejść w nowy rok z przytupem.
A takie miałam plany...
Ze wszystkich został mi kocyk, kubek herbaty i książka.
Tyle, że jakoś tak wszystko mnie uwierało, kuźwa.

W poniedziałek, cała przerażona, jak to będzie, gdyż z wolna traciłam głos, pojawiłam się w pracy.
Wirus dopadł nie tylko mnie, więc jakoś przeżyłam.
Ale we wtorek na dzień dobry wyskrzypiałam coś do Teda i wiedzieliśmy już, że jest żle.
Po konsultacji z... farmaceutami rodzinnymi na blacie w kuchni stanął antybiotyk.
Już wziąć, czy jeszcze się wstrzymać, krążyło wokół pytanie.
Moje proletariackie serce wrzeszczało 'Nie brać!!!', ale rozum mówił 'Nie dasz rady bez niego'.

W grupę wariatów na pewnym portalu rzuciłam żałosne 'Ratunku!'
W odpowiedzi przyszły różne odpowiedzi z propozycją konsumpcji główki czosnku włącznie. O propozycjach kogla-mogla na czerwonym winie i rozpędzaniu widma innymi mocnymi trunkami nawet nie wspominam.
Były też propozycje poważne, ale jedna, dziwna bardzo, okazała się być godną przetestowania i dzisiaj oto brzmię prawie normalnie, gotowa do nękania młodocianych adeptów sztuki konwersacji w języku obcym, zachodnim.


Więc (mam w dupie to, że od więc nie zaczyna się zdania, bo to, co po więc jest ważne i mam nadzieję, komuś się kiedyś przyda), jeżeli dopadnie Was kiedyś ABG (absolutni brak głosu), bierzecie gar (duży), wypełniacie go wodą, ale nie na chybił-nalał. Na każdy litr wody dodajecie doń 2 łyżki sody oczyszczanej i gotujecie tak, że po szybach w kuchni spływa woda. Siedzicie w tej kąpieli parowej 2 godziny (ja siedziałam przez całą 'Tłumaczkę') i na drugi dzień już prawie swoim głosem mówcie światu, radosne, 'dzień dobry'.

Zatem do darów Trzech Króli ja dodaję przepis, jak odzyskać głos, który zaginął.
Howgh!

niedziela, 1 stycznia 2017

Na ten Nowy Rok

Podczas, gdy moi rodacy oddawali się totalnej głupawce jedzenia, picia i wystrzeliwania w kosmos średniej krajowej, ja dokończyłam swoją pracę, zrobiłam (ostatni w starym roku) trening, wzięłam długą kąpiel, przygotowałam deskę serów i otworzyłam alzackiego gewurztraminera, którego sama, świadomie wybrałam (to w ramach uczenia się nowych rzeczy).
Ostatnią godzinę roku spędziłam z Rodziną i Przyjaciółmi. Mimo, że fizycznie sama, Ted jak zwykle był w pracy, ani na moment nie czułam się samotna.

Kochani, nie ma w tym nic odkrywczego, świat ma nas w dupie, dlatego też my musimy zadbać o siebie. W Nowym Roku bądźmy dla siebie  dobrzy. Nie liczmy na innych, sami dla siebie bądźmy dobrzy. Odżywiajmy się zdrowo, pijmy dużo wody, uprawiajmy sport, wysypiajmy się, odpoczywajmy, kiedy to możliwe, oddawajmy się swoim pasjom, słuchajmy dobrej muzy, czytajmy dobre książki, uczmy się nowych rzeczy, a od czasu do czasu, bądźmy też dobrzy dla innych.

Na Nowy Rok, tradycyjnie już, nie mam postanowień... no, oprócz pozbycia się tego kilograma, który zarobiłam w trakcie świąt i po nich, dojadając, żeby się nie zmarnowało :D

Na podsumowanie 2016 jeszcze przyjdzie czas.
Dzisiaj, pod kocykiem zbieram siły, żeby od jutra zacząć pracę.
Ojesoo, jak mi się nie chce, cytując klasyka jednak 'nie chcem, ale muszem'.

I jeszcze muza, piękna, Na Ten Nowy Rok z płyty, którą sama sobie kupiłam poświątecznie, w ramach bycia dobrą dla siebie, czego w Wam życzę, Howgh!