Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

środa, 2 kwietnia 2025

Pozdrowienia spod kamienia

 albo jak kto woli z ciemnogrodu.

Kilka razy już usłyszałam, że zamiast się leczyć słucham szamanów i hochsztaplerów. Na drugą stronę nie dociera, że nie mogę w tabletki. Ostatnio tłumaczyłam, że z moją przypadłością jest, jak z zapuszczaniem włosów. Wziąłbyś ibuprofen wiedząc, że 10 miesięcy Twojej cierpliwości pójdzie się wietrzyć i wszystkie wypadną? Jeden ibuprofen zniszczy całą robotę w jelitach, którą zrobiłam dietą, suplementami i innymi działaniami. Nie biorę zatem leków, wspomagam się ciemnogrodem. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że obie panie, od których uczę się medycyny chińskiej i czerpię wiedzę o ziołach są lekarkami medycyny konwencjonalnej, jedna nawet doktorem nauk medycznych. 

Wszyscy w pracy padli, w poniedziałek chora wpadła Luśka i zameldowała, że o 14 się zrywa, bo na 15 ma lekarza. 

- A ty jak się czujesz?- zapytała.

- Tak, jak wyglądam- odbiłam piłkę.

- Wyglądasz, jakbyś weekend spędziła w saunie i na masażu- zażartowała,- nie widać, że coś cię żre.

- Ale żre.

- Jakoś słabo, nawet nie kaszlesz.

- Kaszlę- zapewniłam- ale mam patenty.

- To zrób mi ten patent, bo ja już nie mam siły.

Potem przez kilka godzin się nie widziałyśmy, ale wiedząc, kiedy Lucy ma przerwę, zrobiłam jej herbatkę. Wypiła i poleciała działać dalej.

Kiedy wychodziła do lekarza przyszła się odmeldować. 

- Lecę do lekarza, pamiętasz- sprawdziła moją czujność- tylko nie wiem po cholerę, bo od twojej herbatki nie kaszlę. Czuję się, jakbym wzięła ACC.

- ACC też mogę ci dać- zaproponowałam usłużnie.

- Daj mi lepiej przepis na tę herbatę. 

Jedni kierują się szkiełkiem i okiem,  a inni kwestionują i podważają, to ja. Gdybym nie kwestionowała, belgijska pani doktor leczyłaby mnie z nadciśnienia, jeszcze bardziej dopier… moim jelitom. Poza tym kto powiedział, że moje szamaństwo to jedynie czucie i wiara? Są badania dowodzące, że moje metody baby Jagi to również szkiełko i oko.

Nadal pytam i dociekam. Wiem już dlaczego mam tę nietolerancję, ale to jest opowieść na zupełnie inny wieczór. Znowu będzie szamańsko. Jak macie z tym problem, nie czytajcie, ale musicie wiedzieć, że człowiek to całość, ciało i umysł, doświadczenia i przeżycia.

Taaa, pozdrawiam spod kamienia…


sobota, 29 marca 2025

Chorowanie bez narzekania

 Skończyłam wczoraj pracę o 20, wróciłam do domu i upiekłam ciasto. Jak mam przeleżeć plackiem dwa dni, niech chociaż będzie przyjemnie. 

Obudziłam się i wychrypiałam ‘dzień dobry’, po czym się roześmiałam. 

- Błagam cię, jak nie słyszysz, to się domyślaj- wyszeptałam do Teda i znowu się roześmiałam, a on ze mną. 

Teraz siedzę z twarzą w inhalatorze, a Ted pojechał po zakupy. Będziemy robić lekarstwo. Powiem Wam, że dziwnie się choruje, jak nie można wziąć tabletki, albo garści, żeby poczuć się lepiej. Oczywiście mogę otworzyć apteczkę i wygarnąć co tam wiem, że kiedyś działało, tylko zepsuję wszystko, co udało mi się osiągnąć przez ostatnie 11 miesięcy. Więc nie wygarniam. Obserwuję.

Jak będzie źle pójdę do lekarza. Niech ona się martwi, co może mi zapisać😂

A tymczasem ciepełko grzeje mi gardło. Jak jestem chora i mi źle, wyciągam chustkę mojej Mamy, otulam nią szyję i czuję, jakby mnie przytulała. Taki fetysz. 

Dzisiaj zrobię wszystko, na co szkoda mi czasu, jak jestem zdrowa. Poczytam, pośpię, pooglądam, może podziergam chustę dla Justyny. Ucieszę się z weekendu, bo przecież trwa. Nie wiem, czy dam radę porysować, może dam, ale o tym, w zupełnie innym odcinku tej historii.


Dbajcie o siebie. 

Odpoczywajcie❤️

środa, 26 marca 2025

Haha czyli chichot losu

 Tylko głośno powiedziałam, że całą zimę byłam zdrowa i wiosna dała mi po łapach😀

Nie zmienia to faktu, że jednak zimą nie zachorowałam ale… jak się weekend spędza na 80 metrach kwadratowych z chodzącym wirusem, to nie ma przebacz🤣

Ale, ale… jak teraz wygląda moje chorowanie? 

Trochę bolą mnie mięśnie, trochę kicham i mam chrypkę. Wypiłam herbatę z tymianku z malinami, imbirem i miodem, na kark przykleiłam rozgrzewający plaster (tam są receptory odpowiadające za wychłodzenie organizmu). Trochę bolą mnie zatoki, rozgrzewam je olejem rycynowym i to wszystko. Nie potrenuję dzisiaj, oszczędzam energię, trochę obijam się w pracy, ale jestem, trzymam pion i nie rozpadłam się na milion kawałków. Co więcej, ani przez moment nie byłam zmieciona z planszy tak, jak Ted.

A, zapomniałam, nie biorę żadnych aspiryn, ibuprofenów ani innych przysmaków. 

I wiecie co? Gdyby nie rozlało się mleko z histaminą, nigdy nie doprowadziłabym się do takiego stanu, w jakim jestem dzisiaj. Czyli co? Dziękuję ci moja nietolerancjo? 

Ale jaja😂

P.S. 

Ted też ma się już zupełnie dobrze, wciskam mu maślan. Wciskam go ostatnio wszystkim, jak nawiedzona wariatka😂