Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

sobota, 21 marca 2026

Wiosna, ach to ty…


 Cytując mistrza Jeremiego ‘ja zawsze byłam za wiosną,  bez względu na porę roku’. Dziwnie jednak celebruje się pierwszy jej dzień, kiedy tu temperatury zaliczyły już urocze 24 stopnie i pełnię słońca, a pierwsze żonkile już przekwitają. No ale to jednak dzisiaj oficjalnie jest wiosna. I w sumie nie ma znaczenia, jak bardzo kwitną, albo nie kwitną kwiatki, bardziej chodzi o to, w jaki czas wchodzi nasze ciało. 
Na poziomie biologii reaguje ono na zmianę kierunku energii i światła. Układ hormonalny i rytm dobowy przechodzą w fazę aktywacji i pojawia się naturalna gotowość do działania nie z poziomu presji, ale z poziomu synchronizacji z naturą. 
Wiecie dlaczego tak słabo realizują się nasze noworoczne postanowienia? Bo podejmujemy je w chwili, kiedy nie jesteśmy jeszcze gotowi działać. To dzisiaj, 21 marca jest moment, żeby ruszyć w nowym kierunku, z energią, nie tylko własną, ale też z energią ziemi. 
Od kiedy się o tym dowiedziałam nigdy nie podjęłam wyzwania w styczniu. Moje ciało spało, jak miś w gawrze. 
Lekkie ruchy zaczęłam dwa tygodnie temu. Trochę Tai Chi, tak tylko na rozruch. Od poniedziałku ruszam pełną parą, trochę, jak z pracami w ogrodzie. Może NW, może step, trochę treningu siłowego, jeszcze nie wiem. Mam cały weekend, żeby to zaplanować. 
Ted z usuniętym płynem z kolana, wstrzykniętym sterydem siedzi na d… i nie przeciąża nogi. Za tydzień rezonans i kolejne spotkanie z ortopedą. Nie pospacerujemy sobie w naszym ulubionym parku, w którym dzisiaj, tradycyjnie pojawią się, pierwszy raz po zimie, budki z najlepszymi w okolicy lodami.

Dobrej wiosny Wam życzę i dobrego weekendu💚

czwartek, 19 marca 2026

O matko co to był za weekend i…

 … teraz wcale nie jest lepiej. 

Plany na weekend były takie, żeby gdzieś się ruszyć. Zweryfikowała je pogoda, bo miało lać. Zdecydowaliśmy zatem, że jedziemy do centrum handlowego bo tam zrealizujemy zamówienie zajączkowe Młodej i Krzysia, a przy okazji zjemy bajgla w naszej ulubionej knajpie. 

O jakaż ja byłam naiwna myśląc, że ten plan się powiedzie. W sobotę obudziłam się czując się nienajlepiej, a to w związku z faktem, że biorąc probiotyk od miesiąca wierzyłam, iż jest nieźle i ostatni tydzień pozwalałam sobie wieczorami a to na ciastko, a to na czipsy. Nienajlepiej to delikatne określenie tego, co wydarzyło się w chwili, kiedy byłam właściwie gotowa do wyjścia. Zapłaciłam pełną cenę plus vat i odsetki za wszystko, czego nie powinnam zjeść. Mój konsultant nazwał to ostrą reakcją jelitową. Było to bardzo uprzejme określenie tego, co działo się z moim układem  pokarmowym, bo ja bym to nazwała ostrą s… . Na koniec rozmowy usłyszałam ‘przy nietolerancji histaminy i zmianach  w mikrobiocie, jelita potrafią reagować bardzo gwałtownie na coś, co kiedyś wydałało się być w miarę ok. To nie znaczy, że coś się pogorszyło, tylko, że jelita w trakcie regulacji są bardziej reaktywnie, nie mówiłem ci tego?’ No kur… nie. 

W związku z zaistnieniem pewnych faktów wczoraj pierwszy raz zjadłam coś, co nie było sucharkiem. Był to ryż z gotowanym jabłkiem, a cieszyłam się jak na policzki wołowe z musem z ziemniaków i czerwoną kapustą. 

Ted ledwie chodzi, kolano po usg, naznajdowali tam skarbów, konsultacja ortopedyczna wyznaczona na 16 kwietnia, ale dzisiaj już nie zdzierżył. Zadzwonił do kliniki w centrum miasta. Wizyta jutro o 16, trzeba będzie wyjechać o 14:30 bo to piątek i będzie masakra komunikacyjna. 

Musimy się ogarnąć bo zaraz święta, a my mamy gości, w PL oczywiście. Trzeba tam dotrzeć, coś ugotować, zjeść i w moim przypadku znieść to bez uszczerbku na… Wy już tam wiecie na czym. 

Oraz rozdali Oskary i Timothee Chalamet nie dostał, bo był uprzejmy wyrazić swoje niepochlebne zdanie na temat szlachetnej sztuki opery i baletu. Niefortunnie, przyznam, ale kurcze miał prawo wyrazić pogląd. Nawiasem mówiąc nie minął się z prawdą w swojej wypowiedzi, bo badania pokazują, że tylko 2% populacji ogląda spektakle operowe i baletowe, w tym ja, ale nie poczułam się urażona. Mają tam w kraju idiotę, który mówi i robi takie głupoty, że szkoda słów i jeszcze nikt nie kopną go w nogę od stołka, żeby się wypier…, że faux pas Tymka można było nazwać drobnym potknięciem. Poprawność polityczna kazała zlinczować chłopaka i pozbawić Oskara zanim rozpoczęła się gala. 

sobota, 7 marca 2026

Wiosna w pyle…

znad Sahary. Tak, dobrze widzisz Czytaczu, Sahary. To cykliczne zjawisko tu, w Belgii, powodujące żółto- pomarańczowe, zamglone niebo oraz osad na samochodach i oknach. To coś nazywa się ‚kalima’ i spowodowane jest przez napływające gorące powietrze znad Afryki. W prognozach pogody pojawiają się informacje o paskudnej jakości powietrzu i sugestie, żeby pozostać w przestrzeniach zamkniętych. 
I cóż z tego, że to piękne zjawisko, zwłaszcza o zachodzie słońca, skoro nie mogliśmy dzisiaj cieszyć się fajnym dniem na tarasie.
No nic, jutro podobno ma być już lepiej.
Wygrzewanie się na słońcu było planem na ten weekend w związku z popsutym kolankiem Teda. Męczy się chłopak już od jakiegoś czasu. Nie bardzo pomagają leki przeciwzapalne, we wtorek ma usg i dowiemy się co nawywijał. Niby wiemy, bo jesienią przydzwonił tym kolanem, aż mu się ciemno w oczach zrobiło, ale potem kolano wróciło do normy. Do czasu. Kolano podobno nie wybacza kontuzji. Odezwało się miesiąc temu torbielą Bakera. Leki i lekka rehabilitacja nie bardzo pomogły, trzeba zatem zajrzeć do środka i to nastąpi we wtorek. A potem ma być lepiej, bo na Wielkanoc jedziemy do Polski. Mamy gości. Jest plan, żeby było super, więc uprasza się o niebolenie i niepsucie planów. 

A jutro, taras, muffiny z borówkami, kawa, koty, psy i luz w rajtuzach, bez smogu z Afryki bardzo proszę. 

Pięknej niedzieli Dziewczyny i Chłopaki🥂 Świętujcież, jak lubicie, albo wręcz przeciwnie😀