… dlaczego mnie łeb napier…?
Myślałam, że to przez probiotyk, ale chyba jednak nie. Jednego dnia jest 9 stopni i leje, a drugiego 18 i świeci słońce, aż oczy bolą. To przez wiosnę, kruca bomba!
Mój stan się trochę poprawia, nie boli mnie już wszystko w środku, tylko losowo tu i tam. Nadal bolą mnie stawy. Wysypka na twarzy jest, ale już nie przyrasta lawinowo. Chyba się ustabilizowałam. Nadal biorę 3/4 dawki, bo po ubiegłotygodniowym apogeum mam stracha. Ted mówi, że mam to wziąć na klatę. Sam niech se bierze😉 No dobra, dzisiaj wieczorem przejdę na całą dawkę, najwyżej w amoku przegryzę mu tętnicę szyjną😂
I taka mnie naszła obserwacja, że od jakiegoś czasu nie mam mgły mózgowej, nie zatyka mnie mentalnie. Jest mi jakoś łatwiej się skupić. Sprawdzam na sobie jak regeneruje się oś mózgowo-jelitowa. No bardzo poproszę, zwłaszcza w perspektywie kolejnej certyfikacji😀
Oraz nie da się nie oglądać wiadomości. Co ten pomarańczowy łeb ma w środku? Zbawca i naprawiacz świata, myśli (albo wręcz przeciwnie) że tupnie nóżką i wszystkie klocki wpadną na miejsce, jakie im wyznaczył. A ludzie? Gdzie w tym wszystkim są ludzie, których życie tak radoście ryzykuje? Zaczął się rok Ognistego Konia, a ten cymbał wziął tę nazwę dosłownie.
Idę się schować w papierach. Włączę coś spokojnego do uszka i przez chwilę będzie normalnie.
P.S.
Krokusy już prawie przekwitły, długo musiałam szukać jednego ogarniętego krzaczorka.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz