O tym, że nie myję okien i nie szaleję na miotle zadecydowałam już dawno temu. Albo 'wesołych świąt', albo czyste okna. I nie interesuje mnie to, że nasze mamy też pracowały, miały dzieci i błysk w domu.
Moja Mama nie pracowała od poniedziałku do piątku po 10 godzin na dobę jako lektor języka i sekretarka, mogła się zerwać z pracy i sprzątać, gotować i szaleć.
Jestem rozgrzeszona.
W planie na dzisiaj miałam zatem tylko zakupy i robienie pyszności w kuchni.
- Kochanie- obudził mnie rano Ted- wstawaj, trzeba jechać po jemiołę.
- Po bukszpan skarbie, to zielone na Wielkanoc nazywa się bukszpan. Jemioła to Boże Narodzenie- wymruczałam w poduszkę.
- Chyba jednak jemiołę- parsknął śmiechem, podnosząc roletę, czym wyrwał mnie z błogostanu.
I zobaczyłam te dachy w białym, pierniczonym puchu.
A potem odśnieżyliśmy auto i pojechaliśmy na rynek.
Jakimś cudem kupiliśmy bukszpan i bazie, ale wszyscy sobie żartowali, że jeszcze tylko karp i święta.
Co ja mam w końcu upiec pierniki czy mazurka?
Bardzo, kuźwa zabawne.
No i nie wiem, czego Wam życzyć.
Niech będą smaczne (na to w przypadku polskich świąt zawsze można liczyć) i spokojne. Jak nie musicie, nie odkopujcie samochodów.
To się kiedyś samo roztopi 😉
Cztery lata temu Wielkanoc wypadła w połowie kwietnia i zasypało na biało z czubkiem. W końcu kwiecień-plecień...
OdpowiedzUsuńPamiętam. Młodej się śnieg do glanów od góry wsypywał 😀
UsuńOj tam bukszpan, jemiola czy to wazne?
OdpowiedzUsuńWazne zeby byly swieta byly zdrowe i wesole!!
Wesołe będą, jak zawsze, bo my porąbani jesteśmy i mamy 500 pomysłów na minutę 😀
UsuńPieknych swiat! Takich, jakie lubisz:)
OdpowiedzUsuńNa takie, jak lubię nie mogę sobie pozwolić, bo rozdziobałyby mnie kruki i borsuki... Może kiedyś 😉
Usuńa nie można wszystkich na raz )) i bukszpanów i jemioł i zajęcy i jajaek i choinek ?? a kto nam zabroni ??
OdpowiedzUsuńmy w ogóle nie mamy świąt jesli chodzi o klimat w chałupie, zaczerpnąc jedzieży do Matkijadwigi ) bedzie konkretnie na temat i co najwazniejsze KRÓTKO )))
ściskamy Was wszystkich wiosennie ))))
Klimat zaistniał tulipanami, bukszpanem i baziami. Reszta to zapachy z kuchni, ale jest ok 😉
UsuńDreamu:))) Nie wiem czy jeszcze przed świętami znak życia dam, więc ściskam i życzę Świąt nadziei i miłości pełnych.
OdpowiedzUsuńW odróźnieniu od Ciebie jak wpadłam w wir przygotowań przedswiątecznych.
Ależ ja też wpadłam. Piekę, gotuję i pisankuję. Właśnie przyjechały Pomocnice ❤
Usuńwzajemnie, ale raczej baziowo-mazurkowych, niż dzingobelsowych :) u mnie na szczęście wioooosna :)
OdpowiedzUsuńW poniedziałek wielkanocny pogoda się na szczęście ogarnęła 😀
UsuńSzczęściara. A u mnie leje jak z cebra. Po krótkiej wizycie na cmentarzu nawet gacie musiałem zmienić, bo wszystko było mokre.
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt.
Nie płacz. We wtorek miałeś 18 stopni. Wiem, bo byłam 😀
UsuńU nas także Wielkanoc pod śniegową kołderką.
OdpowiedzUsuńNa szczęście już w Lany Poniedziałek poruszył ostatni śnieg i zdążył szybciutko stopnieć ;)
Trafiłam od Stardust.
Witam i zapraszam, czasem udaje mi się sklecić coś zabawnego nawet 😀
UsuńW 1977 wyłożyłam się z koszykiem pełnym darów na lodzie na jezdni. Także nie ma co marudzić :)
OdpowiedzUsuńBiedna 😘
Usuń