Zadano mi takie pytanie: dlaczego góry, co nas tam gna, dlaczego męczymy się, zamiast leżeć bykiem.
Otóż leżeć bykiem możemy w domu, na białym piasku jednej z najpiekniejszych plaż w kraju tutejszym (jak mawia Teatr).
Nas niesie pod górę, żeby potem było z górki.
Żeby widoki zapierały dech.
Żeby było inaczej, niż zwykle.
I było.
Na celownik wzięliśmy Góry Stołowe.
W ciągu 10 dni przedreptaliśmy dobrze ponad 100 km.
Spaliliśmy 'milion' kalorii.
Nie przeczytaliśmy żadnej książki, gdyż po przeczytaniu trzech stron zamykały nam się oczy.
Zjedliśmy mnóstwo szarlotek, serników i lodów oraz jeden szczególny tort, ale o tym będzie oddzielna opowieść.
I, co najważniejsze, ani przez moment z nimi nie walczyliśmy. Górom należy się respekt, a od człowieka wymaga się tam zdrowego rozsądku.
Dzisiaj leje.
Ted poszedł do pracy, a ja nadrabiam zaległości czytając (kuźwa!) cztery książki jednocześnie, wszystkie fascynujące.
Oraz zaraz idę do fryzjera pozbyć się części nieogaru, gdyż, za sprawą Młodej, pojawiła się nadzieja na ogar.
To straszne, po tylu latach dowiedzieć się, że Twoje włosy mają Cię w dupie ponieważ Ty robiłaś wszystko, żeby tak właśnie było.
Przestaję z nimi walczyć, postanowiłam się z nimi dogadać.
Idzie mi średnio, ale mam czas do końca wakacji.
Plaza i piach sa nudne jak flaki z olejem, nic dziwnego, ze tam ludzie tylko leza, bo i co robic? nawet oka zawiesic nie ma na czym:)))
OdpowiedzUsuńGory to jest TO!!!
Ja nie leżę. Idę przed siebie. Jak mi się kończy Polska, idę dalej, do Niemiec 😉
UsuńJa tez nie leze, bo plazy nienawidze:))) a w gorach lezenie to bylby grzech:))
UsuńJa uwielbiam, tylko w biegu 😊
UsuńHa! Chaos na głowie ( w głowie zresztą też) to mój znak rozpoznawczy:)) Już dawno sobie odpuściłam w tym temacie prostując i czyniąc próby zrobienia ładu w temacie fryzury:) jestem Kudłata i już... wyglądam co prawda jak stara hipiska, ale taka rozkudlona i nieuporządkowana czuję się jednak najbardziej komfortowo, bo czuję się sobą:))
OdpowiedzUsuńPs. Góry kocham miłością wielką i jak miałabym wybierać między morzem a górami wybrałabym to drugie. Jednak najcudniej jest jak nie trzeba wybierać:))) Takie miejsca gdzie mam dwa w jednym, i to i to w zasięgu wzroku i nóg swoich tam jest dla mnie RAJ:)
Ech:)))
Do gór mam 700 km 😣 Ale morza zazdroszczą mi wszyscy 😀 oraz moje włosy, dla innych powód do westchnień, dla mnie są wiecznym źródłem stresu. Wiążę je w koński ogon i mam bałagan na uwięzi. Teraz je uwolnię i zobaczę, jak mi się odwdzięczą 😊
UsuńChodzenie po górach to najlepsza praca zespołowa. Niestety nie mam z kim, poza tym raczej jestem wodna panna :).
OdpowiedzUsuńCo do włosów, też mam różne plany, niekoniecznie łatwe do realizacji. Ale o tym za jakiś czas :)
Po górach mogę nawet sama 😊
Usuń)))))) ech Dreamu podpisuje się czterema jeszcze nosem!!!!
OdpowiedzUsuńoraz aktualnie zapuszczam włosy i się zawzięłam i jest ...fatalnie, także trzymam kciuki.
Pierwsze loki wytrzymały 24 godziny, potem wrócił nieogar, ale jest potdncjał i nadzieja 😁
UsuńNO właśnie! Te pytania zadaję sobie od x lat. Ale tylko w górach jestem w stanie do pełna naładowac akumulatory.
OdpowiedzUsuńJa nie zadaję sobie tych pytań. Kupuję kolejne buty i idę 😊
UsuńDla mnie fryzjer do super relax :) Baw sie dobrze. Powodzenia.
OdpowiedzUsuńSzacun dla gor, ale plaza i woda to jest to. Podobnie jak Ty ide i ide...
Potrafie wstac grubo przed wschodem slonca i zaczaic sie na fajowski spektakl o poranku.
Teraz ucze sie utrzymac pozycje na desce z wioslami:)
Spektakl o poranku? Tylko podczas powrotu z imprezy. Jestem sową 😊
UsuńNie znam odpowiedzi na pytanie postawione w pierwszym zdaniu. Mam chyba potwornie malutki rozumek, mniejszy od Kubusia Puchatka, bo żadna, najbardziej zwyrodniała wersja nie chce mi się w nim pomieścić :)
OdpowiedzUsuńTy działasz w trybie oszczędzania energii, nie musisz tego rozumieć 😉
UsuńChwała Ci, Dreamu, na wysokościach i na płaskim!
UsuńMoja tolerancja nie zna granic 😁
UsuńNi kordonów!
UsuńUwielbiam Stołowe. Pasterkę lubię. Podreptałabym. A mogłam mieć plażę pod nosem, codziennie, ale nie wyszło..
OdpowiedzUsuńPlaża pod nosem ma swoje plusy i minusy😉
UsuńWłaśnie wróciłam z Beskidów, więc pozdrawiam i gratuluję nominacji:-)
OdpowiedzUsuńJesoo? Jakiej nominacji? No Kobieto, no! 😁
UsuńHejka,
OdpowiedzUsuńWczoraj był post, dzisiaj jest mi bardzo miło tą mniej oficjalną drogą poinformować Cię o nominacji. Mam nadzieję, że Cię ucieszyła, tak jak mnie, gdy wybierałam Twój blog.
W zasadzie opis tego co dalej, znajduje się w mojej notce. Jeśli nie jesteś anglojęzyczna, poniżej link do googlowego tłumaczenia, które akurat w tym przypadku jest całkiem ok.
https://translate.google.pl/translate?sl=en&tl=pl&js=y&prev=_t&hl=pl&ie=UTF-8&u=https%3A%2F%2Fblogcaffe.wordpress.com%2F&edit-text=&act=url
Jeśli jesteś anglojęzyczna, to……go on!:-))<3
Pozdrawiam!!:))))
No pacz! Bywa raz na sto lat, a jak już przyszła to BANG! Z zabiła... ćwieka 😂
UsuńGóry mają w sobie to coś...
OdpowiedzUsuń