Jestem rozje…a, jak szyszki po lesie (jak mawia nasze dziecko dorosłe).
Nie mam siły.
Od 16 dni nie mogę ogarnąć swojej głowy, a co za tym idzie, swoich jelit (nie wiem, czy w takiej kolejności).
Temperatura nie pomaga.
Ted też nie bardzo.
Mam w dupie lato, urlop i inne rzeczy.
Opadła mi motywacja do wszystkiego.
Nie robię kursu.
Nie robię też drugiego.
Na ch.j mi to wszystko?
Napiłabym się lemoniady cytrynowej, zjadła lody z malinami.
Zrobiłabym coś, poszła gdzieś, tylko jak tu wyjść z domu?
Jest jeden pozytyw całego tego burdelu. Schudłam 7,7 kg, tylko nie wiem, czy cieszy mnie sposób.
Powiem Wam, że oś mózgowo-jelitowa to nie mit. To monstrum, które zwala z nóg i odbiera chęci do życia.
Mogę się napić rumianku, kur.a brawo!
Nie musicie komentować, bo co tu napisać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz