Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

sobota, 11 kwietnia 2020

Wbrew wszelkiej logice

... nadeszły święta.
Zamknij oczy.
Odetchnij.
Cofnij się o rok.
Pogoda była kijowa.
A dzisiaj?
Patrz!
Trzeba było może popylać z koszykiem.
Patrz!
Mlaszczący wuj/ cioteczka przy stole wkur... Cię nieziemsko.
Patrz!
Śniadanko u teściowej?
Patrz!
Zjedz jeszcze, mówiła gospodyni.
Patrz!

Jesteś tu i teraz.
Z malutkimi świętami.
Przy stole malutkim, jak najbliższa rodzina.
Po śniadaniu będzie można zagrać w planszówki.
Poczytać książkę.
Obejrzeć bezkarnie kreskówkę Disneya.
Posłuchać ulubionej muzy.
Za rok, kiedy popędzisz z koszykiem, w strugach deszczu, żeby potem zjeść śniadanie z tymi, z którymi wypada, docenisz.
Z tego zatem, co dał Ci dzisiaj los, wyciśnij max.
Pięknych, pełnych wdzięczności i nadziei, malutkich, jak nasze żonkilki, Świąt Ci
życzę.

środa, 8 kwietnia 2020

Marzenia do spełnienia czyli ironia losu

Kiedy Magda wstawiła na fb zdjęcie stołu wielkanocnego, zastawionego tylko ulubionymi potrawami (Młodego i jej, bo Marcin dostał właśnie wypad) wyraziłam zachwyt (luzem przy stole, a nie wypadem Marcina oczywiście).
Tost z marmoladą morelową mnie rozczulił, a najbardziej to, że siedzieli sobie w piżamach i miękkich kapciach.
Wypowiedziałam wówczas na głos marzenie, że kiedyś bez białego obrusa, tylko z ulubionymi potrawami, w piżamach, w samo południe podam  śniadanie wielkanocne. Na obiad zjemy mazurka, sernik lub babkę cytrynową, albo wszystko naraz, a na kolację obiad.
To było rok temu.
A dzisiaj...
Lista świątecznych zakupów zmieściła się na jednej karteczce- przypominajce.
Gotowanie zajmie mi godzinę.
Upiekę tylko mazurka.
I śniadanie będzie... jak się obudzimy.
Tyle tylko, że Dzieci z nami nie będzie i chyba średnio mnie w tej sytuacji cieszy zjedzenie go w piżamie.

Marzenia się spełniają, tyle tylko, że trzeba je dokładnie precyzować, żeby nie wyszedł z tego, ulubiony rzeczownik standuperów czyli ch...😉


niedziela, 5 kwietnia 2020

Zajmując ręce

Dawanie jest dla mnie ważniejsze, niż branie.
Na pytanie co 'byś chciała?' odpowiadam zwykle 'tulipany z lidla' (nic nie umniejszając ani tulipanom, ani lidlowi oczywiście).
Wolę wspólne świętowanie niż prezent.

Cóż teraz można ofiarować Komuś, kto jest setki kilometrów stąd?
Od lutego.
Wieczorami.
I jest.
Spełnienie moich marzeń i Jej życzeń.
Kiedyś się spotkamy.
I otuli się nią cała (2.10 metra rozpiętości).
O kolorach nie dyskutujmy, ledwie przemyciłam szary.


Ciemny szary😂

Dbajcie o siebie❤