Nic tu dzisiaj ze mną nie współpracuje.
Post zapisuje się do cytatu z Junga i tyle.
Chyba nie mam go siły pisać dzisiaj trzeci raz.
Jestem. Żyję, chociaż z tym ciśnieniem raczej wegetuję.
Królewna nadal sfochana.
'Błogosławieni ci, którzy potrafią śmiać się z własnej głupoty, albowiem będą mieli ubaw do końca życia'- ks. Jan Twardowski
Nic tu dzisiaj ze mną nie współpracuje.
Post zapisuje się do cytatu z Junga i tyle.
Chyba nie mam go siły pisać dzisiaj trzeci raz.
Jestem. Żyję, chociaż z tym ciśnieniem raczej wegetuję.
Królewna nadal sfochana.
W tamten, przygnębiający wymiar zanurzymy się w czwartek wieczorem, w piątek Ją odprowadzimy i to tyle…
Zostajemy w Polsce do 5 stycznia, chociaż w tym roku plany świąteczne wyglądały fatalnie. Mieliśmy pracować w Wigilię do godziny 22:00, w pierwszy dzień świąt ruszyć do PL i zacząć świętowanie w drugi.
Z tego wszystkiego nie wiem, co zrobić z tym ‚szczęściem’. Jeszcze nie muszę wiedzieć. Jeden krok naraz. Po piątku zrobimy następny. I następny.
A tymczasem zaraz ubiorę choinkę, wystawię świąteczne dekoracje. Po południu pojedziemy na świąteczny jarmark do centrum, albo nie… bo leje.
Trzeba żyć… mimo wszystko.
a i tak cię zmiażdży.
Spadnie na ciebie, kiedy jesteś uśmiechnięty,
zaraz kończysz pracę.
I zmywa ci uśmiech z twarzy wiadrem lodowatych wiadomości.