Dawno mi tak wszystko nie opadło, jak kilka godzin temu.
Kolejne puzzle ktoś rozjebał nam jednym machnięciem ręki.
A tak je misternie układaliśmy.
Na uspokojenie poszliśmy na spacer. W środku nocy.
Przed chwilą wróciliśmy (1:24).
Nie pomogło.
Ted idzie spać, bo rano musi wstać do pracy.
Ja sobie posiedzę, pomacham szdłem, poczytam.
I tak nie usnę.
Kurwa!!!
A ten, kto rozjebał puzzle śpi pewnie w poczuciu dobrze rozjebanych puzzli.
Dobranoc człowieku od rozpierdalania puzzli. Karma ci kiedyś zajebie.
Narazie zajebała nam.
Pewnie miała powód...
Taki adekwatny obrazek dostałam dzisiaj rano.

