Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

czwartek, 11 sierpnia 2022

Nie ma mnie tam


 … czyli jestem tu.

Zaoszczędzę sobie obserwacji społeczno- politycznych.

Zamknęli nam knajpę do zamawiania obiadów dla leni, ale znalazłam nową. Jeszcze lepszą. Mogą dowieźć, ale mogę też odebrać sama, w drodze z plaży. 

W domu, mimo, że Saba dba, zastaliśmy jednak ‚nienasz porządek’. W nieużywanej kuchni wszystko się kleiło. Przez okna widać było szarość. Zaczęliśmy zatem od sprzątania. Zaraz powieszę firanki i już będzie po mojemu.

Pogoda jest piękna, sprawdziliśmy piasek na plaży. Przetestowaliśmy wszystkie trzy promenady i poczuliśmy się na urlopie. 

MatkaZ chciałaby, żebyśmy spędzali u niej 24 godz. Cóż, pamiętam, jak nie miałam swojego domu i wtedy jakoś nie chciała. Teraz mam. 

W ubiegłym tygodniu był tu Tedowy brat. Był obiad i ciasto. Dla nas nie było nic. 

-Nie mam was czym poczęstować- jęczała MatkaZ. 

- Cóż- skwitował Ted- ciągle jeszcze mieszkamy za blisko.

Jest mi przykro za niego. Ja mam to w dupie. 

Leżeliśmy dzisiaj na plaży. Leniwie. 

Taaaak. 

Reszta się zgadza.






środa, 27 lipca 2022

Żyj tak…


żeby zawsze było cię stać na świeże kwiaty w domu- mawia Jan Nowicki. 

Ekhhh, różnie to bywało. 

Nie, żebym żądała od losu, żeby obrzucał mnie bukietami róż. Chodzi raczej o proste wejście do kwiaciarni i kupienie bukietu, bo dlaczego nie, bardziej bez okazji niż z…

Powstanie lidla albo innej biedry w okolicy radykalnie zmienia stan rzeczy, bo za dyszkę, bo zawsze, kiedy przychodzi nam na to ochota, bez specjalnego uszczerbku na budżecie domowym, można sobie zrobić przyjemność.

I przechodzimy płynnie do tu i teraz. Kwiaty w naszym drugim domu są. Czasem z okazji, czasem zupełnie bez. Czasem jedna róża, a czasami wręcz przeciwnie. Tyle, że od pewnego momentu nie trzeba iść po nie do pobliskiego sklepu. One są. Tak, to są uroki mieszkania w parku i ja, zdeklarowany mieszczuch, bardzo to doceniam. 

Ogrodnik mnie ściga: ‚Tnij kwiaty, bo nie będą kwitły’. Szefowa tnie, jak szalona. Niekiedy Ogrodnik wpada do biura i przynosi ich całe wiadro, wtedy wciskam je wszystkim. Ja biorę zawsze trzy. Układam je w wazonie- menzurce, dorzucam jakieś liście i mam w domu świeże, piękne, moje. Zamykam je też w obrazy. Zachowuję. Na potem, kiedy zrobi się zimno i w tej samej menzurce stanie jedna róża. 

Ponieważ staram się żyć tu i teraz doceniam to na równi z możliwością pójścia do lasu, kiedy tylko zechcę.

Takie trochę życie w pracy na wakacjach. Czyż nie jest to piękne?

Wiem, że ogólnie jest chooyowo, ale tym postem staram się poprawić sobie nastrój. Może i Wy skorzystacie?



Bądźcie zdrowi i pamiętajcie o świeżych kwiatach, one robią różnicę, że tak amerykanizmem pojadę.


czwartek, 21 lipca 2022

Leje i donaszam w kwestii

 Napierdziela, jak szalony. Deszcz znaczy. Psy wyszły na ganek, rozejrzały się i zawróciły. Wyciągnęłam je do lasu,  nie bez oporów, dopiero o dziesiątej. Wróciły mokre, jak Wodniki Szuwarki ale szczęśliwe, bo spacer, to spacer jednak.

Ostatni tydzień był ciężki ze względu na upały. Przedwczoraj o 18:30 były 43 (tak, czterdzieści trzy) stopnie. Dzisiaj jest 18 i leje. To dobrze. Las oddycha. 

Ale ja nie o tym dzisiaj chciałam. Chciałam złożyć kolejny raport z moich potyczek z TMC. 

Od tygodnia nie śpię w skarpetkach. Może się to komuś wydać dziwne, ale dla mnie to jest ogromny krok do zdrowia. Od niepamiętamkiedy spałam w skarpetach. Nawet latem. Jak było mi zimno w stopy, a było zawsze, nie mogłam zasnąć. Teraz mogę i spać, i bez skarpet. Pomyślałam, że to tylko na czas upałów, ale nie. Od wczoraj jest chłodno, a ja nadal śpię boso😀

Oraz nie mam już ochoty na słodycze. Fffcale. Smak słodki, podobnie jak inne oraz dogrzanie lub wychłodzenie organizmu zapewniamy sobie z pożywienia. Od jakiegoś czasu płatki owsiane, orzechy, słonecznik, bataty, jabłka czy marchew to stali bywalcy na naszych talerzach, a teraz czytam, że to dostawcy smaku słodkiego według TMC. No dobrze, mogę słonecznik zamiast czekolady. 

I jeszcze jedno. W sierpniu będę w PL, ja nie używam, ale jak potrzebujecie przywiozę Wam cukier, bo podobno są braki😂

Z PL w niedzielę wróciła Laura ‚zdziwicie się, bo ceny prawie, jak u nas’ rzuciła z uśmiechem ‚skończy się mierzenie ciuchów w Zarze tu, a kupowanie ich w Polsce’.

Pojedziemy, zobaczymy. 

Bądźcie zdrowi, dbajcie o siebie, pijcie wodę, te upały zaraz miną.




P.S.

Nie tylko w PL lato makami stoi😀 Na pierwszej fotce drobna zabawa filtrem. 

To jak z tym cukrem?😉😂