Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

poniedziałek, 12 lutego 2024

Ciężkie tematy od poniedziałku…

 wjechały.

Wpadam do pracy lekko, ale tylko lekko spóźniona, a tu Ted stoi i nierozumiejącym wzrokiem wpatruje się w telefon mówiąc:

- O kurczę, zobacz co Cori opublikowała na grupie.

Tu drobny przypis, ciągle jeszcze na Whatsappie mamy grupę, która powstała podczas szkolenia w Akademii w Holandii. 

Wchodzę zatem i czytam. Czytam i nie wierzę. Czytam oświadczenie jednego z naszych najulubieńszych wykładowców. Człowieka, z którym w nocy tańczyłam walca pod biurem dyrektora. Pogodnego, empatycznego, zwyczajnie fajnego faceta. To dzięki niemu jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Przeprowadził nas przez trzy procesy rekrutacji. Wiedzieliśmy, że ma problemy zdrowotne, ale informacji, że w związku z zaawansowaniem choroby i ilością cierpienia własnego i rodziny postanowił poddać się eutanazji, się nie spodziewaliśmy. Uśmiechał się przecież ze zdjęć opublikowanych na stronie jeszcze kilka miesięcy temu.

I co można zrobić w tej sytuacji?

Zaakceptować decyzję. 

Wziąć do ręki telefon. 

Napisać kilka słów o tym, że był dla nas ważny. Oddać szacunek i mieć nadzieję, że ktoś, albo on sam to odczyta. 

Po baaardzo długiej godzinie przychodzi wiadomość zwrotna:

‚Thank you so much my dear friends’

Oznaczasz ją serduszkiem i tyle.


W zaistniałej sytuacji opowieść o celebrowaniu chińskiego nowego roku musi poczekać. 

Rok Smoka zaczął się inaczej, niż oczekiwaliśmy.


sobota, 10 lutego 2024

O Tłustym Czwartku, tłustej d…


 i kaszlu, który wyrywa z kapci.

Nie miałam szansy na pączka w Tłusty Czwartek, bo to był popieprzony dzień i na wyrwanie się do polskiego sklepu nie było szans. Zwiałam zatem na chwilę i zrobiłam ciasto na faworki. Po tym, jak skończyło się szaleństwo, wróciłam i upiekłam (tak, od lat faworki piekę, a nie smażę) caaały talerz. Jak skończyłam i dumnie wniosłam je do pokoju zadzwoniła Młoda. 


- Wracam z pracy, macie chwilę, żeby pogadać?

Mieliśmy. Mieliśmy też talerz faworków i herbatę.

I tak gadaliśmy o różnych, głównie fajnych rzeczach, a musisz wiedzieć pamiętniczku, że Młoda ma do pracy jakieś 20 minut jazdy, aż tu nagle okazało się, że z naszego talerza zostało tyle😂


- Boshhh, przecież my jesteśmy nienormalni- powiedziałam.

- Pewnie tak- potwierdził Ted- ale też bardzo mieliśmy ochotę na faworki😂

Pewnie dzięki tej tonie cukru i talerzowi ciastek moja waga spadła w tym tygodniu tylko o 20 dag. Bo ja się znowu za siebie wzięłam. Weszłam na wagę i zdanie mojego ulubionego fittrenera odbiło się echem po łazience ‚dupa rośnie po cichu’. No urosła😂 Z 15 kg które straciłam zostało mi tylko 5.

Odwiedziłam zatem Decathlon, nabyłam drogą kupna step, buty, legginsy i zapierniczam. Już drugi tydzień. Nie spodziewam się, że nagle zrzucę 10kg. Pmiętam, że na to trzeba popracować. Chwilowo udało mi się ogarnąć kortyzol i wysokie ciśnienie. Wyniki mam dobre. Pani doktor jest zdziwiona, że chce mi się ruszyć zadek, ale jak zadzwoniła z wynikami i odebrał Ted, powiedziała, że mam robić to, co robię. No to działam. 

Jest tylko jeden drobiazg, który mi przeszkadza, za to zdecydowanie. Kaszel, taki do usmarkania i popłakania. Nie jest on z oskrzeli, jest z gardła. Coś mnie łaskocze i rusza lawina. Najgorzej jest w nocy. Krople i płukanie od pani doktor jeszcze nie działają. Szukam w medycynie chińskiej. Jak macie jakiś pomysł, co z tym zrobić, to piszcie. 

Dzisiaj byliśmy w centrum. Opowiem Wam jutro, co robiliśmy, fajne doświadczenie😀



sobota, 3 lutego 2024

Taki mindf*ck*

Od tygodnia pracuję, ale kaszel nie daje za wygraną. Bo niby dlaczego miałby dać, skoro jednego dnia mrozi i świeci słońce, a drugiego leje i jest plus dziesięć? 

Jeszcze na stole kwitną amarylisy, a w parku już przebiśniegi. Trochę tak, jak w naszej polityce. Up and down. Niektórzy nawet bardzo down. Pociąg im z lekami odjechał.

Nie chce mi się tego komentować. Jestem permanentnie zażenowana, bo nasz szef jest bardzo zainteresowany polityką europejską. I pyta nas:

- Co wasz prezydent opowiada, że nie sądzi, żeby Ukraina odbiła Krym, bo on dłużej jednak należał do Rosji? To kogo on popiera?

- Siebie, szefie- mówimy, bo co mamy powiedzieć?

Oglądamy dokument o Harrym i Meghan. Ja pier… jaki to jest zakłamany system! Oraz Harry ma jaja, jak młyńskie koła, w przeciwieństwie do jego wysokości braciszka, przyszłego króla.

Popatrzmy sobie na kffiatki, może nam będzie lepiej?



Idę skończyć otulacz i opaskę dla Młodej, może jak coś mi wyjdzie, poprawi mi się nastrój. Jutro wracam do lekarza, skontrolować płuca.
Kciuki trzymajcie.🙏

___________________________
*wulgaryzm- stan wyprowadzenia z równowagi, zmylenia lub manipulacji umysłem innej osoby