Ten blog używa ciasteczek, bo jego właścicielka lubi słodycze 😉

piątek, 27 lipca 2018

Jaaaaakie śmieszne!!!

Jestem chora.
Tak cho-ra!
Ted przytargał jakiegoś wirusa.
Najpierw powalił Jego, potem mnie.
Leżę sobie zatem i się rozpływam.
Z powodu upału oraz z powodu, że samo mruganie wywołuje u mnie siódme poty.
Czy to jest kuźwa normalne?
Bez zrobienia przeciągu nie da się funkcjonować.
Przeciąg rozrywa zatoki.
Jak pić gorącą herbatę lipową z imbirem i z miodem?
Jadą goście.
Dobijcie mnie 😭

niedziela, 22 lipca 2018

Jeśli...

Jeśli obrabiasz mi dupę, przy okazji możesz mnie w nią pocałować 😁
Takie słowo na, mijającą już, niedzielę mi się nasunęło.

- Komu powiedziałaś właśnie cześć, mamo?- zadało mi pytanie dziecię, podczas gdy ja wracałam do domu, rozmawiając z nią przez telefon, kilka dni temu- Czy to była ... -tu padło imię.
- Tak!- roześmiałam się zdziwiona tym, jak dobrze mnie zna.
- Tak myślałam, to nie mógł być ktoś, kogo lubisz... 😀
I tu pojawił się problem, bo ja nic do tej osoby nie mam. To ona podjęła decyzję, mnie nie zostało nic innego, jak ten fakt zaakceptować.

Dzisiaj usłyszałam chyba coś, czego nie powinnam.
Nie zamierzam tego faktu analizować.
Uśmiechnęłam się tylko.
Jednak coś piecze?

Well, to nie ja spieprzłam tę relację.
Widocznie nie była ważna, skoro nie przetrwała.
Nauczyłam się odpuszczać.

Bargiel zjechał na nartach z K2.
O takich ludziach powinno się rozmawiać.
Przepraszam, już więcej nie będę...

Zaczynają cykać świerszcze.

czwartek, 12 lipca 2018

Co nam z nimi walczyć każe?

Zadano mi takie pytanie: dlaczego góry, co nas tam gna, dlaczego męczymy się, zamiast leżeć bykiem.
Otóż leżeć bykiem możemy w domu, na białym piasku jednej z najpiekniejszych plaż w kraju tutejszym (jak mawia Teatr).
Nas niesie pod górę, żeby potem było z górki.
Żeby widoki zapierały dech.
Żeby było inaczej, niż zwykle.


I było.
Na celownik wzięliśmy Góry Stołowe.
W ciągu 10 dni przedreptaliśmy dobrze ponad 100 km.
Spaliliśmy 'milion' kalorii.
Nie przeczytaliśmy żadnej książki, gdyż po przeczytaniu trzech stron zamykały nam się oczy.
Zjedliśmy mnóstwo szarlotek, serników i lodów oraz jeden szczególny tort, ale o tym będzie oddzielna opowieść.
I, co najważniejsze, ani przez moment z nimi nie walczyliśmy. Górom należy się respekt, a od człowieka wymaga się tam zdrowego rozsądku.

Dzisiaj leje.
Ted poszedł do pracy, a ja nadrabiam zaległości czytając (kuźwa!) cztery książki jednocześnie, wszystkie fascynujące.
Oraz zaraz idę do fryzjera pozbyć się części nieogaru, gdyż, za sprawą Młodej, pojawiła się nadzieja  na ogar.
To straszne, po tylu latach dowiedzieć się, że Twoje włosy mają Cię w dupie ponieważ Ty robiłaś wszystko, żeby tak właśnie było.
Przestaję z nimi walczyć, postanowiłam się z nimi dogadać.
Idzie mi średnio, ale mam czas do końca wakacji.